Ten moment głęboko mnie poruszył. Po tym, jak kard. Luis Tagle włożył mu na palec Pierścień Rybaka, na twarzy Leona XIV odmalowały się silne emocje. Nie wiem, o czym myślał, gdy na chwilę odwrócił dłoń, by przyjrzeć się pierścieniowi, ale był to moment, w którym prawda dociera z mocą: oto następca Piotra. Bogata symbolika, celebrowana z namaszczeniem przez Kościół, nie przesłoniła ludzkiego wymiaru przeżyć, które dziś z całą pewnością towarzyszą naszemu papieżowi. Powściągliwy i wycofany, jak o nim mówią. Ale Leon XIV nie boi się okazywać z prostotą swojego wzruszenia. Może to jest obraz słów, które kardynał z Filipin wypowiedział, zanim nałożył pierścień: „Niech duch miłości wylany w naszych sercach napełni cię siłą i łagodnością”?
Wrócił do mnie ten obraz, gdy usłyszałam pierwsze słowa homilii: „Z bojaźnią i drżeniem przychodzę do was jako brat, który pragnie stać się sługą waszej wiary i waszej radości”. Papież, który jest bratem, pokornym i nieulegającym nigdy pokusie, by „stać się samotnym wodzem lub przywódcą wynoszącym się ponad innych, który czyni się panem powierzonych sobie osób”. Brat, który mówi o prostocie maleńkiego zaczynu jedności w czasach niezgody, przemocy i ran zadawanych przez nienawiść i uprzedzenia. Piotr, który przypomina światu – i Kościołowi – o tym, co najważniejsze: Spójrzcie na Chrystusa! Zbliżcie się do Niego!
PS Kiedy patrzyłam, jak kard. Luis Tagle wkłada Pierścień Rybaka na dłoń Leona XIV, przypomniało mi się, że siedzieli obok siebie podczas konklawe. Jak opowiadał kard. Tagle, kiedy kard. Robert Prevost zdał sobie sprawę podczas liczenia głosów, że zostanie wybrany, zaczął ciężko oddychać. Filipińczyk, by mu jakoś pomóc, zaproponował… cukierka, bo zawsze nosi przy sobie słodycze. „To był mój pierwszy akt miłosierdzia wobec nowego papieża” – żartował później w rozmowie z dziennikarzami. Naprawdę, Leon XIV, nasz papież i brat, będzie potrzebował takich „cukierków” – modlitwy, wsparcia, towarzyszenia. Nie, nie chodzi o to, co kojarzy się ze słodyczami. Nie chodzi o „słodzenie” i pochlebstwa. Papież, tak po ludzku, jest jednym z najbardziej samotnych na świecie. Podsyłajmy mu nasze „cukierki”.








