Niespiesznie, łagodnie, z wdzięcznością. Po nagranym z pianistą Andrzejem Jagodzińskim oszczędnym, kontemplacyjnym albumie „Pieczęć” („Weszłam do bazyliki w Gostyniu. Byłam sama. Często, gdy wchodzę do pustej świątyni, zaczynam śpiewać, improwizować. To moja modlitwa”) Antonina wróciła do zespołowego grania.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








