Bogumił Łoziński: Swój esej o przyjaźni rozpoczynasz od rozważań na temat samotności. Jaka jest relacja między przyjaźnią a samotnością?
Paweł Ploch: W literaturze samotność jest wątkiem pojawiającym się od wieków dosyć często, natomiast chroniczna samotność, która ma skutki społeczne, medyczne, jest zjawiskiem końca XX wieku i początku obecnego. Jest ona dużym cierpieniem między innymi dlatego, że jest niekomunikowalna. Z definicji nie mogę się tym cierpieniem podzielić, ponieważ jako człowiek samotny nie mam powiernika, osoby bliskiej. Są różne strategie podejścia do tego problemu, które analizuję w książce. Można próbować samotność zakłamać, zagłuszyć, uciekać w media społecznościowe i mieć sztuczne poczucie nasycenia tym, że mam 400 znajomych na Facebooku, ale ostatecznie problem pozostanie. Jeśli samotność zdefiniujemy jako brak istotnych, głębokich, czułych relacji i tęsknotę za nimi, to jedynym lekarstwem na jej pokonanie są więzi. Ja poświęcam uwagę więziom przyjaźni, ale niewątpliwie zażyła, czuła, trwała miłość romantyczna, czyli związek, w którym jest obecna fascynacja erotyczna, albo więzi rodzinne też są odpowiedziami na samotność. Przyjaźń to o tyle ciekawe lekarstwo na nią, że jest powszechnie dostępna, np. osobom żyjącym w celibacie czy młodym ludziom, którzy nie mają jeszcze doświadczenia miłości erotycznej.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








