Tym, co mnie najbardziej rozbraja w jego „Wyznaniach”, jest szczerość. Aurelius Augustinus (354–430) bez owijania w bawełnę opisywał swe hulaszcze życie, dylematy, upadki, duchowe zawirowania i ucieczki. Nazywał rzeczy po imieniu. „Jakże straszne były te stopnie, po których zstępowałem w głębiny piekła, trawiony gorączką, rozpaczą, że nie znam prawdy” – pisał, nie bawiąc się w dyplomację. Doskonale znał swoją kondycję i dzięki temu jego opowieści są szczere do bólu, nieprzypudrowane. Wspominał szarpaninę grzesznego życia, desperackie poszukiwanie prawdy i chwilę, w której jego życie zyskało sens.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








