Nowy numer 25/2018 Archiwum

Nisze i dywany

„Teraz i zawsze”, jeden z najlepszych filmowych debiutów ostatnich lat, nakręcono bez państwowego wsparcia. Do kin nie trafił. Na szczęście można go obejrzeć na DVD.

Film nie został dopuszczony do konkursu na festiwalu filmowym w Gdyni. Został tylko pokazany w sekcji „Panorama Polskiego Kina”, gdzie trafiają filmy odrzucone przez komisję selekcyjną. Nie zainteresował się nim żaden z polskich dystrybutorów. Dlaczego?

To była nisza

– Powiem wprost. Przyczyną jest temat. Wielu ludziom on nie leży. Nie chcą, by coś takiego trafiło na salony – mówi Artur Pilarczyk, reżyser „Teraz i zawsze”. Film jest opartą na faktach opowieścią o młodym człowieku, który odkrywa w sobie powołanie do kapłaństwa. Mówi o trudnej drodze, swoistej szkole duchowego przetrwania, o wątpliwościach, które nim targają. Nie było do tej pory w polskim kinie filmu, którego akcja rozgrywa się w znacznej części w seminarium duchownym i którego bohaterem jest kleryk. – Czy nie bałem się podejmować tego tematu? – zastanawia się reżyser. – Jeżeli historia, która nas poruszy, jest dobra i opowiemy ją w uczciwy sposób, to obawy są nieuzasadnione. A że jest to temat oryginalny, niecodzienny i niespotykany? To raczej atut. To rzeczywiście była nisza, którą chciałem w dojrzały i sensowny sposób opisać.

Film powstał w studiu Horyzont w Słubicach. Mariusz Konopka, operator i montażysta, jest jego założycielem. Studiował w – jak to sam nazywa – „małej szkółce filmowej” we Wrocławiu. Tam poznał Pilarczyka. – Zrobiłem z nim krótki filmik „Między nami” zakupiony następnie przez Canal+ – opowiada Konopka. – Ten film otworzył nam drogę do realizacji „Teraz i zawsze”. A historia w nim opowiedziana wzięła się z przypadku. Zaczęło się od telefonu kolegi, kleryka z seminarium w Henrykowie, który chciał go namówić na realizację dokumentu. Konopka zorientował się, że to znakomity temat na fabułę. – Przekonałem go, by scenariusz w konsultacji z nim napisał Artur Pilarczyk. – Ta historia nas zafascynowała – wspomina Konopka. – Autor pomysłu załatwił nam u kardynała możliwość zamieszkania w seminarium. Byłem tam przez tydzień. Poznawałem klimat tego miejsca. Były szanse, by zrobić film właśnie tam, ale nie dogadaliśmy się do końca. Ostatecznie zdjęcia w seminarium zrealizowaliśmy w Kamieńcu Ząbkowickim, w byłym opactwie cystersów.

« 1 2 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji