Nowy numer 03/2020 Archiwum

Nie bójmy się Malty

Co z tego, że na Malcie zmieni się prawo? Czy katolik (taki z przekonania, a nie ze statystyki) ma powody do zmartwień?

Maltańczycy – obywatele ostatniego kraju w Europie, który nie dopuszczał cywilnych rozwodów, postanowili zmienić prawo. 52 procent mieszkańców wyspy, którzy wzięli udział w referendum, opowiedziało się po stronie rozwodów. Jak podają media, w referendum wzięło udział ponad 70 proc. uprawnionych do głosowania. Mimo usilnych starań ze strony parafii maltańskich i ruchu „antyrozwodowego”, którym kierowała Anna Vella, nie udało się przekonać społeczeństwa, że dotychczasowe prawo jest dobre.

Maltańczycy zdecydowali, że po czteroletniej separacji, jeśli w małżeństwie nic się nie poprawi, będzie można się rozwieść. Premier Malty Lawrence Gonzi przyznał po ogłoszeniu wyników referendum, że nie takiej decyzji się spodziewał, ale jednak wolę narodu trzeba uszanować.

Wcześniej prawo państwowe nie dopuszczało możliwości zawarcia kolejnego związku, chyba że sąd kościelny orzekł nieważność poprzedniego.

Maltańczycy powiedzieli "nie" katolickiej wizji nierozerwalnego małżeństwa. Maltańczycy, z których 95 proc. według statystyk jest katolikami. Wygląda na to, że kolejny raz statystyka mówi jedno, praktyka drugie.

Pytanie, co z tego, że na Malcie zmieni się prawo? Czy katolik (taki z przekonania, a nie ze statystyki) ma powody do zmartwień? Trochę tak, bo łagodniejsze prawo będzie pewnie skutkowało tym, że decyzja o rozejściu się i destrukcji rodziny będzie łatwiejsza. Degradacja rodziny w Europie jest smutnym faktem. Malta była ostatnim krajem starego kontynentu, który prawem miał zagwarantowaną ochronę nierozerwalności związku małżeńskiego. Do Maltańczyków w kwietniu ubiegłego roku apelował Benedykt XVI, by stali na straży małżeństwa, rodziny i swoich chrześcijańskich fundamentów. Nieco ponad rok po tamtych wydarzeniach, Malta pokazała, że nie bardzo przejęła się tym wołaniem.

Przykład Malty pokazuje, że autorytet Kościoła w Europie spada z dnia na dzień i to jest rzeczywiście smutne. Przestajemy słuchać tego co Kościół, do nas mówi. Traktujemy go jedynie jak instytucję, która świadczy usługi religijne. Wczoraj w Piekarach Śląskich zwrócił na to uwagę bp Andrzej Czaja.

Być może nadchodzi czas, żeby tak rozumiany Kościół przeszedł radykalną przemianę. Może czas zweryfikować statystyki. Kościół nie zmieni nauki, którą przekazał mu Jezus. Nie wolno mu tego zrobić nawet pod presją opinii publicznej. Dlatego chrześcijanin, który nie jest tylko statystycznym chrześcijaninem, nie powinien się przejmować zmianami w prawie maltańskim czy jakimkolwiek innym. Nawet gdyby był w mniejszości. Nawet gdyby znów trzeba było zejść do katakumb.

Chrześcijanin ma nad sobą znacznie mocniejsze prawo – prawo dane od Boga. W tym sensie zmianami w prawie Malty przejmować się nie musi. Państwowe ustawodawstwo nie powinno mieć żadnego wpływu na jego postępowanie. Wielokrotnie mówił Jan Paweł II, że dzisiaj trzeba iść pod prąd. Ponad wszystko mamy być świadkami i swoim życiem głosić, że należymy Jezusa. My chrześcijanie mamy być solą ziemi, a przecież nawet odrobina soli wystarczy, żeby nadać smak potrawie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:
  • gut
    30.05.2011 17:12

    Raca Co było najpierw - kura czy jajko - głupie to stwierdzenie bo nielogiczne i "od tyłka storny ujęte" co potwierdz Twój wywód. Oczywiście, że pierwsza była kura mogąca zrodzić jako. TO zalegalizujmy złodziejstwo! Mordowanie! Gwałcenie! Bo to wszystko jest wyprawiane. Gdyby prawo nic by nie maiło do "gadania" to by lewica nie wlaczyła o zmianę prawa co widzimy na przykładzie wspomnianej aborcji czy homoseksualizmu. 

  • Kostek
    30.05.2011 23:36
    Kiedyś od księdza Kiernikowskiego słyszalem czy jest różnica pomiędzy słowem Bożym a pismem Świętym? Pismo Święte to są wszystkie spisane księgi, Ewangelie i listy. A Słowo Boże to są też wszystkie wydarzenia które nas dzisiaj spotykają. Wynik tego referendum jest chyba takim słowem. Czy jeszcze w Europie będzie jakiś naród dla którego coś znaczy Słowo Chrystusa? Czy trzeba gdzie indziej szukać ?
  • Kostek
    31.05.2011 08:23
    Patrząc na dzisiejszą demokrację to widzę, że wcale nie tak złą regułą było liberum veto.
    doceń 0
  • robert - tychy
    02.06.2011 10:18
    nowe prawo w niczym nie zagraża małżeństwom katolików,którzy i tak nie będą zmuszani do rozwodów. za to niekatolicy będą mogli - zgodnie ze swoim sumieniem - wziąć rozwód.
    wybór życia zgodnego ze swoim światopoglądem jest podstawą demokratycznego państwa. no chyba że mamy do czynienia w tym wypadku z państwem wyznaniowym?
    doceń 10

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama