Nowy numer 43/2020 Archiwum

Czarne jest czarne

Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego o nielegalności stanu wojennego potwierdza, co dla wielu z nas było oczywiste, że dekrety gen. Jaruzelskiego były niezgodne nawet z prawem PRL. Tylko dlaczego demokratyczne państwo potrzebowało ponad 20 lat, aby to stwierdzić?

To orzeczenie jest także ostatnim zwycięstwem śp. Janusza Kochanowskiego, który jako Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Trybunału wniosek o zbadanie przepisów regulujących wprowadzenie w Polsce stanu wojennego. Trybunał uznał dwa najważniejsze dekrety z 12 grudnia 1981 r. za niezgodne z konstytucją PRL i RP oraz z Międzynarodowym Paktem Praw Osobistych i Politycznych. Umorzono natomiast mniej ważne wątki.

Złamano prawo
Stan wojenny władze PRL przygotowywały właściwie od podpisania Porozumień Sierpniowych w 1980 r. Na ostatnim etapie przygotowań ekipa gen. Jaruzelskiego stanęła przed dylematem, jak uderzyć z zaskoczenia, a jednocześnie nadać puczowi pozory legalności. Nie chciano, aby te przepisy były uchwalane przez Sejm, gdyż wymagałoby to publicznej debaty, której chciano uniknąć. Zdecydowano się więc, że odpowiednie dekrety wyda Rada Państwa, choć nie miała takiego prawa, gdyż trwała sesja Sejmu. Miała je prawo wydawać wyłącznie między sesjami. Dlatego Trybunał Konstytucyjny uznał, że dekrety o stanie wojennym zostały wydane przez nieuprawniony „podmiot”, a „działanie prawotwórcze Rady było nielegalne”.

Wielorakie konsekwencje
To orzeczenie umożliwi ludziom, którzy byli represjonowani w czasie stanu wojennego, dochodzenie swych praw i domaganie się odszkodowań. Prawdopodobnie nie będzie to liczna grupa, gdyż od 20 lat obowiązuje prawo, że o odszkodowania mogą się ubiegać ci, którzy działali na rzecz niepodległości, a więc byli więzieni za organizację strajków bądź działalność w konspiracyjnych strukturach „Solidarności”. Orzeczenie Trybunału może natomiast być pomocne tym, którzy byli represjonowani w inny sposób, na przykład ukarani za oddalenie się z pracy – co było uznawane za dezercję, nieprzestrzeganie godziny milicyjnej lub pobyt poza miejscem zameldowania bez zezwolenia, co wówczas było oceniane jako przestępstwo kryminalne. Jednak, zdaniem przewodniczącego Trybunału prof. Andrzeja Rzepińskiego, odszkodowania w takich przypadkach nie będzie łatwo uzyskać – dopiero po udowodnieniu drastycznego naruszenia procedury sądowej lub przy wydaniu wysokiego wyroku, który nie byłby możliwy, gdyby nie prawo wojenne. Niewątpliwie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego będzie pomocne prokuratorom IPN, którzy od września 2008 r. próbują bezskutecznie, jak na razie, ścigać twórców stanu wojennego. Nie będzie miało wprawdzie skutków bezpośrednich, gdyż członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego od odpowiedzialności konstytucyjnej zwolnił Sejm w 1996 r., głosami koalicji SLD–PSL, ale to ustalenie powinno przyspieszyć sam proces. Być może zmieni także nastawienie wielu mediów, które ostatnio bardziej koncentrowały się na krytyce działań prokuratorów z katowickiego IPN, aniżeli interesowały odpowiedzialnością członków WRON, dla których stale znajdywano okoliczności łagodzące.

Sprawa honoru
Najważniejszy jest jednak aspekt moralny orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Nawet po 1989 r. wiele zrobiono, aby zaciemnić prawdę o stanie wojennym, a z gen. Jaruzelskiego zrobić „człowieka honoru” i ważny autorytet polityczny. Lansowana przez gen. Jaruzelskiego teoria, że stan wojenny był mniejszym złem, choć w sposób oczywisty nieprawdziwa, spotykała się z pozytywnym odzewem medialnym. W tym samym czasie często zapominano o ofiarach stanu wojennego, nie tylko o więźniach politycznych, ale i o zwykłych ludziach, którym zrujnowano życie tylko dlatego, że byli wierni „Solidarności”. Decyzja Trybunału Konstytucyjnego przywraca porządek prawny i koryguje naszą hierarchię ocen tamtego okresu. Mówi po prostu, że czarne jest czarne. Być może innego wyroku twórcy stanu wojennego nie otrzymają, ale tym większa jest waga tego orzeczenia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się