Nowy numer 44/2020 Archiwum

Był jak rosół w niedzielę

Ostatni w karierze Adama Małysza konkurs Pucharu Świata wzbudza wiele emocji wśród polskich kibiców. W Planicy nie tylko chcą pożegnać Orła z Wisły, ale chętnie wracają do wspomnień. "Był jak rosół w niedzielę" - podkreśliła Renata z Drobina.

"Weekendy będą puste bez niego. Był jak rosół w niedzielę, stały punkt zimowego programu. Jak nie było transmisji z Małysza to czegoś brakowało. Trudno mi to sobie teraz wyobrazić" - powiedziała 28-letnia fanka.

"Nie było lepszego poprawiacza humoru. Pamiętam, że jak stawał na podium mój tata przez cały dzień chodził i podśpiewywał sobie. Nic innego nie sprawiało mu tyle radości w zwykły dzień" - dodała.

Z czym Orzeł z Wisły najbardziej się kojarzy? "Z wąsikiem i bułką z bananem. Najbardziej utkwiły mi w pamięci konkursy w Willingen w 2001 roku. To był gość. Skoczył wtedy 151,5 metra, a rywale o trzydzieści metrów bliżej. Deklasował wszystkich jak chciał, pokazał kto rządzi na skoczni. Nie mogłem wręcz w to uwierzyć" - wspominał Tomek z Rajszewa.

Jego kolega, Michał z Warszawy, z przyjemnością wraca myślami do konkursów w Zakopanem. "Nigdy nie zapomnę momentu, gdy po wygranym konkursie uklęknął na ziemi i ją pocałował. Małysz wygrywał co chciał, ale to pod Tatrami się pochylił i oddał hołd ziemi. Pokazał czym dla niego jest ojczyzna, odzwierciedlało to jego przywiązanie i patriotyzm. Dla mnie to coś wielkiego" - powiedział.

Ważne dla kibiców jest również, że Małysz nigdy się nie poddał. "Nie cała jego kariera jest kolorowa. Miał wzloty i upadki, ale właśnie sposób w jaki zbierał się z tych drugich pokazało, jak wielkim jest człowiekiem i zawodnikiem. Wszyscy powinni brać z niego przykład" - dodał Michał.

Dla Tomka "Małysz to cała młodość. Odkąd pamiętam on skakał. Wychowywałem się na jego konkursach, na tym jak wygrywał, jak walczył i jak przegrywał. Dla mnie wszystko zaczęło się od zwycięskiego w 2001 roku Turnieju Czterech Skoczni. Dla mnie było to coś niesamowitego i wtedy dotarło do mnie, że ten człowiek jest naprawdę kimś".

"Przez siedemnaście lat skakało nam co tydzień ciśnienie. Nie było ważne jaki wynik, istotne było, że wszyscy razem siadaliśmy przed telewizorem i trzymaliśmy kciuki. Poza tym pozostawał zawsze skromnym człowiekiem, nigdy nie robił wokół siebie szumu. Nawet jak coś mu nie wychodziło, nie miał formy, nikt się nie wstydził, że kibicuje Małyszowi" - oceniła Renata.

"Był moment, kiedy wszystko się z nim kojarzyło. Wiele rzeczy robiło się +na Małysza+, a gra +skijumping+ biła rekordy popularności. Gdy tak sobie myślę z perspektywy czasu, była nudna, ale nie było osoby, która w nią nie grała. Każdy chciał choć przez chwilę być Małyszem" - przyznał Tomek.

W niedzielę w Planicy Adam Małysz po raz ostatni w karierze wystartował w konkursie Pucharu Świata. Oficjalne pożegnanie Orła z Wisły zaplanowano na 26 marca w Zakopanem.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama