Nowy numer 04/2020 Archiwum

Haków się nie boję

Z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim o sensie walki o prezydenturę rozmawia Andrzej Grajewski.

Andrzej Grajewski: Będzie Pan startował w wyborach prezydenckich?
Bronisław Komorowski: – Jeśli Platforma Obywatelska da mi taką szansę, to jestem gotów do twardej i trudnej walki o urząd prezydenta.

Po co chce Pan startować?
– Chciałbym, aby urząd prezydenta był elementem wspierania procesu modernizacji państwa, a nie, jak to miało miejsce w ostatnim czasie, urzędem przeszkadzającym w takich działaniach.

To wizja negatywna – czego ma nie być. A co miałoby być treścią pozytywną ewentualnej Pańskiej prezydentury?
– W moim przekonaniu Prezydent RP powinien być czynnikiem inicjującym, zachęcającym każdy rząd do podejmowania także spraw trudnych czy ryzykownych politycznie, ale potrzebnych Polsce. Prezydent powinien więc nie tylko wspierać, ale i inicjować działania modernizujące kraj. Zachęcać do tego poszczególne rządy, a nie być elementem utrudniającym podejmowanie decyzji; przykładem może być reforma zdrowia. Marzy mi się zatem, aby prezydent pełnił rolę zwornika państwa i narodu, łączył Polaków, a nie ich dzielił. Na przykład miał ambicje zasypywania przepaści i barier z tytułu przeszłości.

Bierze Pan udział w ostrej walce politycznej i nie zauważyłem, aby oszczędzał Pan specjalnie swych przeciwników.
– Mówimy o zadaniach prezydenta. Dzisiaj jestem marszałkiem Sejmu, a Sejm jest z mocy wyroków demokracji areną naturalnych podziałów i ciągłej batalii politycznej. Chodzi o to, aby spory toczyły się nie na ulicy, ale na sali obrad. Urząd prezydenta powinien być natomiast sprawowany w taki sposób, aby utożsamiało się z nim jak najwięcej obywateli Polski.

Projekt zmian w konstytucji przygotowywany przez Platformę Obywatelską zakłada jednak osłabienie roli prezydenta w państwie.
– Nie ma jeszcze projektu Platformy. On dopiero powstaje, więc mogę w tej kwestii wypowiadać się jedynie we własnym imieniu. Jestem przeciwnikiem myślenia o zmianach ustrojowych w państwie pod hasłem, jak osłabić urząd prezydenta. Bliskie natomiast jest mi myślenie, jak wciągnąć ten urząd we współodpowiedzialność i wspólne kreowanie najważniejszych procesów politycznych w państwie. Ponadto warto pamiętać, że o ile te zmiany uda się wprowadzić, to wejdą w życie od następnej, a nie tej zbliżającej się kadencji.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji