Nowy numer 48/2020 Archiwum

Jestem wielkim szczęściarzem

O tym, jak luterański pastor został katolickim księdzem i dlaczego Polska jest wyjątkowym krajem w Europie, z ks. Richardem J. Neuhausem rozmawia Artur Bazak

Artur Bazak: Luterański pastor zostaje katolikiem i przyjmuje święcenia kapłańskie w Kościele katolickim? Skąd taka decyzja?
Ks. Richard J. Neuhaus: – Sobór Watykański II w wielkim dokumencie „Lumen gentium” mówi, że jeśli osoba jest przekonana, że Kościół katolicki jest tym, za co się uważa, to jest ona zobowiązana do podjęcia świadomej decyzji i wejścia oraz pozostania w pełnej komunii z Kościołem katolickim. Już w połowie lat 70. byłem przekonany, że Kościół katolicki jest tym, za co się uważa. Dlatego czułem się zobowiązany do wspólnoty z nim. Zadawałem sobie tylko pytanie, jak wejść w tę pełną komunię z Kościołem katolickim. Czy po prostu zostać katolikiem jako Richard Neuhaus, czy może raczej włączyć się w pojednanie między Kościołem katolickim i luteranizmem? Ostatecznie wybrałem pierwsze. Dziękuję Bogu codziennie za tę decyzję. Nie miałem od tamtego czasu ani sekundy wątpliwości co do słuszności tego wyboru.

Jako luterański pastor był Ksiądz zaangażowany w działania na rzecz pojednania między Kościołami luterańskim i katolickim...
– Dopóki wierzyłem, że jest to możliwe, pracowałem nad tym pojednaniem w ramach wspólnoty luterańskiej. W 1989 r. stało się dla mnie jasne, że do pojednania nie dojdzie. Biorąc pod uwagę moje rozumienie Kościoła, które najlepiej wyrażała soborowa konstytucja o Kościele, musiałem podjąć decyzję o pójściu dalej na własny rachunek.

Jak zareagowali najbliżsi, przyjaciele, współpracownicy?
– Katolicy oczywiście byli bardzo zadowoleni (śmiech). Luteranie, anglikanie i protestanci, z którymi współpracowałem przez te wszystkie lata, w większości wspierali mnie i traktowali życzliwie. Wielu z nich przechodziło tę samą drogę. Niektórzy uznali mnie za zdrajcę. Najważniejsze przyjaźnie z okresu luterańskiego przetrwały do dzisiaj.

Kto kształtował Księdza rozumienie Kościoła, religii i kultury?
– Wielu myślicieli otworzyło moje myślenie na nowe pytania teologiczne, filozoficzne, socjologiczne i historyczne. Osoby takie jak Jan Paweł II czy Joseph Ratzinger, George Weigel, z którym łączy mnie dwudziestopięcioletnia przyjaźń, ukształtowały moje myślenie o Kościele. Z obecnym Papieżem oraz kard. Averym Dullesem jestem w regularnym kontakcie od kilkudziesięciu lat. Moje poglądy ekumeniczne kształtowały się pod wpływem kard. Cassidy’ego, byłego przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan. Kiedy spojrzę na swoje życie, dostrzegam, jakim jestem szczęściarzem. Przyjaźnię się z wieloma ciekawymi ludźmi, którzy pomagają mi znajdować odpowiedzi na wielkie pytania naszych czasów.


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama