Nowy numer 41/2019 Archiwum

Stworzyć miejsce dla Stwórcy

O domu Bożym, blokowiskach i szacunku do rzeczy ze Stanisławem Niemczykiem rozmawia Barbara Gruszka-Zych

STANISŁAW NIEMCZYK
Wybitny architekt, nazywany „polskim Gaudim”, twórca zwracających uwagę kościołów Świętego Ducha w Tychach, Miłosierdzia Bożego w Krakowie, Jezusa Chrystusa w Czechowicach--Dziedzicach. Laureat Honorowej Nagrody SARP, Architekt Roku 1998. W 2000 uhonorowany przez Jana Pawła II „Pro Ecclesia et Pontifice”.

Barbara Gruszka-Zych: Czy umie się Pan modlić w brzydkim kościele?

Stanisław Niemczyk: – Uważam, że jeśli taka świątynia już powstała i została przyjęta przez wspólnotę, to nie ma co dyskutować z jej formą. To uraziłoby lokalną społeczność, nie mogę jej odebrać radości z przebywania w „ich” kościele. Materiał zastyga jak lawa w postaci murów. Jak się wyleje – nic się nie da zmienić. Dopiero nowe pokolenia mogą kształtować taką świątynię, dowartościowywać ją, żeby zbliżyła się do jakiegoś kanonu piękna.

Powinniśmy być wychowywani do piękna. Tyle złego mówiło się o bazylice w Licheniu, a konsekwentnie ją wznoszono.
– Pismo Architektura rozpoczęło na ten temat dyskusję, kiedy świątynia już powstawała. Można było rozmawiać przed rozpoczęciem budowy. Dlatego architekci unikali oceny.

Kościół to dom Boży. Jakie sprzyjające warunki musi mieć w nim Pan Bóg i ci, którzy do Niego przychodzą?
– To trudne – stworzyć miejsce dla Stwórcy. Bo ja staję się twórcą czegoś dla Stwórcy. To onieśmiela. Człowiek krępuje się niestosownymi poczynaniami. Cały czas mam świadomość, że działam w przestrzeni pierwotnej, istniejącej od stworzenia świata. I powinienem budować świątynię, jednocząc przestrzeń naturalną z kulturową, czyli tą, którą będę budował. Od wieków właśnie z kontaktu z Bogiem brała się potrzeba budowania, malowania, myślenia. To, co nas pobudza, płynie z przynależności do Stwórcy, tego, który sam tworzy.

Pan jest wyjątkowy – nie tylko projektuje, ale i wznosi mury, jak średniowieczni muratorzy. W czasie budowania kościoła w Czechowicach-Dziedzicach był Pan tam codziennie.
– Zwykle o 6 rano przed moją furtką stał proboszcz w klapeczkach budowlanych i jechaliśmy do pracy. On odprawiał Mszę, potem szykowaliśmy się do budowy, o 10 panie podawały kołocz i kawę... Ale na to trzeba było zapracować. Czechowice-Dziedzice to miejsce mojego urodzenia. Budowa świątyni wśród swoich i dla swoich wydawała się trudna, nie byłem tam osobą anonimową. Bardzo chciałem sprostać oczekiwaniom społeczności, którą znałem. Na początku ksiądz proboszcz wpadł na pomysł, żeby projekt świątyni zaprezentować w kościele po naukach rekolekcyjnych, osobno mężczyznom i osobno kobietom. Kiedy zapytałem go, dlaczego, odpowiedział, że jeżeli w rodzinie braknie przyzwolenia małżonki, praca mężczyzny będzie niepełna, tak jakby popełniał przewinienie. W efekcie na rozpoczęcie budowy przyszło 30 mężczyzn, a ich żony przygotowywały nam posiłki. To ważne, żeby stworzyć klimat adekwatny do tego, co powstaje. Trudno zadbać o wynagrodzenie na takiej budowie, ale rodzinna atmosfera rekompensuje wszystko. Budowa pociąga ludzi, którzy ją tworzą. Kiedy nie ma zgranego zespołu, praca staje się bezduszna. Tu, w Tychach, przy budowie kościoła śś. Klary i Franciszka pracujemy już szósty sezon. Niektórzy budowniczowie odeszli, ale zostało kilkunastu tych samych. Ta ciągłość jest dla mnie ważna. To nie są zawodowcy, ale ludzie zaangażowani.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

Dziennikarka działu „Kultura”.

W „Gościu Niedzielnym” od 1988 r. Reportażystka, poetka, krytyk literacki. Należy do: Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego oraz do Międzynarodowej Wspólnoty Ekumenicznej (IEF). Za cykl reportaży o tematyce społecznej otrzymała tytuł „Przyjaciel Ubogich Dzieci Miasta Katowice”, przyznany przez katowicki Dom Aniołów Stróżów. Za cykl reportaży o Polakach żyjących na Wschodzie w 2005 r. uhonorowana została nagrodą Polskie Pióro, przyznawaną przez Pomoc Polakom na Wschodzie. W 2005 r. otrzymała Nagrodę Kultury Miasta Czeladź (miasta rodzinnego). W 2009 r. – II nagrodę w konkursie Silesia Press za reportaż o pracowniku sonderkomando w Oświęcimiu. Była stypendystką wiedeńskiej fundacji „Janineum” (2002) i Fundacji Jana Pawła II w Rzymie (2003). Jest autorką kilkunastu książek poetyckich oraz dwóch zbiorów reportaży: „Mało obstawiony Święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle” i „Zapisz jako…”,  osobistego wspomnienia o Czesławie Miłoszu „Mój Poeta”, a także biografii Wojciecha Kilara „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” i wywiadu rzeki z Krzysztofem i Elżbietą Zanussi „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Jej utwory zostały przetłumaczone na języki: rosyjski, litewski, białoruski, ukraiński, włoski, węgierski, francuski, niemiecki, angielski, arabski. Jej obszar specjalizacji to reportaże, obszerne wywiady z ludźmi kultury i sztuki (m.in. Josifem Brodskim, Czesławem Miłoszem, Wojciechem Kilarem, Adamem Zagajewskim, Ewą Lipską, Agnieszką Holland).

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji