Nowy numer 23/2021 Archiwum

Skrwawione habity

Przystawili mu karabin do brzucha: "Nie masz wyboru!". "Zawsze mam wybór" – odpowiedział spokojnie trapista. Tym razem odeszli. Nie na długo.

Z Reguły św. Benedykta: O pierwszym stopniu pokory mówimy wówczas, jeśli człowiek ma stale przed oczyma bojaźń Bożą i gorliwie się stara o niej nie zapominać. Człowiek powinien być przekonany, że Bóg z nieba patrzy nań zawsze i o każdej porze. Wigilia 1993. Śpiew kolęd przerwało brutalne łomotanie do bramy klasztoru. Niezapowiedzianą wizytę w algierskim monasterze Matki Bożej z gór Atlasu złożyli islamscy bojówkarze. Sam „emir” Atria plus jego uzbrojeni po zęby towarzysze. Zażądali lekarstw i pieniędzy. Chcieli wziąć z sobą 80-letniego brata Luca, klasztornego lekarza. Miał pielęgnować rannych z oddziału. Grozili. Przeor Christian de Cherge odparł, że trapiści nie mają pieniędzy, a utrzymują się jedynie dzięki temu, co sami zrobią. Przystawili mu karabin do brzucha: „Nie masz wyboru!”. „Zawsze mam wybór” – odparł spokojnie. Odwaga trapisty zaimponowała terrorystom. Gdy zdumieni usłyszeli, że recytuje jak z nut Koran, powołując się na słowa o chrześcijanach jako braciach, zawstydzeni odeszli. Nie na długo.

Kiedy pojawiło się sześciu „braci z gór” (tak mnisi nazywali islamskich terrorystów), brat Christopher wraz z innym zakonnikiem ukryli się przerażeni w piwnicy, w pustej kadzi na wino. Spędzili w niej kilka godzin przekonani, że są jedynymi, którzy przeżyli, po czym odnaleźli współtowarzyszy żywych, zajętych śpiewaniem kolęd. – Wydarzenie to wywarło ogromny wpływ na dalszą drogę duchową Christophera – opowiada jego współbrat o. Michał Zioło. – Było jak zstąpienie w śmierć i następnie odrodzenie. W swym prywatnym dzienniczku, o którym nie wiedział nikt ze współbraci, brat Christopher notował: „22.08.1993: Morderstwa w Algierze. Po tylu innych. Mój zeszyt nie może przemilczeć tej przemocy. Ona przeszywa mnie na wskroś”.

Stopień drugi
Z Reguły św. Benedykta: Drugi stopień pokory: jeśli nie kochamy już własnej woli i nie znajdujemy przyjemności w wypełnianiu swoich pragnień. Christopher w czasie wigilijnego napadu na klasztor siedział ukryty w betonowym zbiorniku na wino. Wyszedł z kryjówki, gdy usłyszał dzwony klasztorne zwołujące wspólnotę na Pasterkę, przekonany, że wszyscy nie żyją. Domyślać się tylko możemy, co działo się w sercu tego zakonnika, skoro swoją ucieczkę do cysterny nazwał „wstępowaniem do piekła” – opowiada o. Michał Zioło. – Wspólnota z Tibhirine miała w zwyczaju modlić się za siebie i „braci z gór” słowami: „Panie, rozbrój ich, Panie, rozbrój nas”. Dziennik ojca Christophera: „31.12.1993: Brat Luc podczas modlitwy wiernych: Panie, obdarz nas łaską umierania bez nienawiści w sercu. 23.03.1994: Tak prędko jesteśmy wciągani w tę złudną alternatywę wzajemnych aktów przemocy. Mego życia nikt nie zabiera, lecz ja sam z siebie je oddaję. Niechaj moje życie tutaj nie należy już do mnie. Nie jestem tu po to, by bronić chrześcijańskich pojęć, ideologicznej prawdy i jej wyłączności. Pozostaje nam wolność zakładników: nie wolność ucieczki, ale wolność pójścia dalej, aż do przełamania zamknięcia w przemocy”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także