Nowy numer 15/2024 Archiwum

Ręcznik dla tonącego

Zamiast członkostwa w Unii Europejskiej, Ukraińcy dostaną żarówki LED.

Ukraina stara się o członkostwo w Unii Europejskiej. Podczas spotkania z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen uprzejmie wyjaśniła, że nie ma i długo nie będzie o tym mowy. Zamiast tego Unia wyśle na Ukrainę 35 mln energooszczędnych żarówek wartych 50 mln euro. Jak tłumaczy von der Leyen, wymieniając stare oświetlenie na nowe lampy LED, Ukraińcy mogą się stać inspiracją dla Europy.

Wspaniały pomysł. Dzięki Unii Europejskiej Ukraina może za jednym zamachem walczyć z Rosją i ze zmianami klimatycznymi. W każdej z tych wojen ekologiczne żarówki będą równie skuteczną bronią. Tylko kto powiedział, że musi się skończyć na oświetleniu? Ukraińcy mogą inspirować zachodnią Europę także na inne sposoby. Warto byłoby na przykład wprowadzić w ukraińskich miastach strefy czystego transportu (oczywiście niektóre europejskie miasta już je mają, ale Ukraina będzie tu inspiracją dla pozostałych). Rosyjski T-90 pali prawie 300 litrów paliwa na 100 km, a T-72 aż 350 litrów, i to diesla. Choćby nie wiem jak liberalne były normy, takie jeżdżące kopciuchy na pewno ich nie spełnią, więc centra miast staną się dla rosyjskich czołgów całkowicie niedostępne. Zdobywanie samych peryferii nie ma sensu, więc wojna się skończy. Może nie od razu, bo, jak wiadomo, strefy czystego transportu mają zachęcać kierowców do wymiany samochodów na mniej emisyjne, więc Rosjanie mogą sprawić sobie nowsze czołgi, ale wtedy wystarczy zaostrzyć normy. Elektrycznych T-90 na szczęście nie ma.

Oczywiście czołgi to nie wszystko. Trzeba jeszcze zatrzymać siły powietrzne, ale z tym też nie powinno być problemu. Na tym polu trudno będzie Ukrainie wyprzedzić i inspirować Unię Europejską, której mieszkańcy już teraz, kupując bilety, płacą za emisję CO2, a w kolejnych latach będą płacić coraz więcej i która wprowadza obowiązek stosowania w lotnictwie paliw, jakich na razie nikt nie produkuje na większą skalę. No ale może nie trzeba od razu wyprzedzać, wystarczy skopiować unijne normy. Skończy się tym, że lada chwila latać będzie mógł ewentualnie Putin do Soczi, albo Roman Abramowicz do Wenecji, a na wysłanie gdziekolwiek bombowca nikogo nie będzie stać. Można też załatwić sprawę prościej i za jednym zamachem. Tyle europejskich miast rezygnuje ze strzelania fajerwerkami w Sylwestra. Można wprowadzić tę zasadę w wersji nieco szerszej – zakaz strzelania czymkolwiek, wszędzie i przez cały rok. Wtedy Rosjanie nic już nie będą w stanie zrobić.

Dobrze, wiem, że infantylizm unijnych elit nie powinien bawić – i ze względu na sytuację na Ukrainie, i dlatego, że mowa o ludziach rządzących połową kontynentu. Trudno jednak nie śmiać się przez łzy na widok pani komisarz oferującej żarówki ludziom, którym zbombardowano elektrownie. Równie dobrze można by proponować tonącemu ręcznik. Może to i lepiej dla Ukraińców, że Unia Europejska nie chce ich przyjąć. Dość już mają problemów, po co im jeszcze komisarze?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jakub Jałowiczor

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w radiu „Kampus”. Współpracował m.in. z dziennikiem „Polska”, „Tygodnikiem Solidarność”, „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie”, „Niedzielą”, portalem Fronda.pl. Publikował też w „Rzeczpospolitej” i „Magazynie Fantastycznym” oraz przeprowadzał wywiady dla portalu wideo „Gazety Polskiej”. Autor książki „Rzecznicy”. Jego obszar specjalizacji to sprawy społeczno-polityczne, bezpieczeństwo, nie stroni od tematyki zagranicznej.
Kontakt:
jakub.jalowiczor@gosc.pl
Więcej artykułów Jakuba Jałowiczora