Nowy numer 43/2020 Archiwum

"Biedny" Harry

Kiedy w „L'Osservatore Romano” ukazała się pozytywna recenzja ostatniego filmu o Harrym Potterze, w światowej prasie pojawiły się sensacyjne komentarze sugerujące, że Watykan zmienił negatywne dotąd stanowisko w sprawie filmu.

Jakie to było stanowisko? Vittorio Messori, znany katolicki publicysta i pisarz, kpi z tych komentarzy w artykule opublikowanym w „Corriere della Sera”. „Nie ma mowy o żadnym watykańskim „rozgrzeszeniu”, ponieważ nie było wcześniej żadnej „ekskomuniki” – pisze.

Harry, zabójcza broń
Według pisarza próbuje się wmówić czytelnikom, że nastąpiło „nowe otwarcie Kościoła na wymiar nadprzyrodzony”, rozumiany bardziej jako „paranormalny”, a nie „transcendentny”. Messori przypomniał, iż swego czasu głośno było o rzekomym potępieniu książek o Harrym Potterze przez kard. Josepha Ratzingera, po czym okazało się, że „chodziło o pogląd nie jego, lecz jednego ze współpracowników”, co wykorzystała pewna niemiecka dziennikarka. Sprzeciw i potępienie najpierw książki, a później filmu pochodziły ze środowiska tradycjonalistów, mających obsesję na punkcie „antychrześcijańskiego spisku”, według których Harry Potter miał być „zabójczą bronią” spiskowców.

Faktem jest, że powieściowy i filmowy Harry Potter ma przeciwników i zwolenników wśród środowisk protestanckich i katolickich. Często padają argumenty wagi ciężkiej, takie jak np. propagowanie satanizmu, wiary w magię i czary, które w powieści traktowane są zdaniem przeciwników zbyt dosłownie, popularyzowanie okultyzmu i brutalności. Dochodziło nawet do publicznych protestów przeciwko rozpowszechnianiu ekranizacji powieści w kinach. Taka sytuacja miała miejsce np. w 2002 roku w Tarnowie. Z tymi zarzutami polemizują wywodzący się również ze środowisk katolickich zwolennicy Harry’ego Pottera, uważając powieść za uwspółcześnioną baśń opartą na klasycznych wzorcach, w której ostatecznie zwycięża dobro nad złem.

Nowa misja Harry’ego
Harry powrócił po raz szósty. Kolejna odsłona ekranowej sagi opartej na powieściach J.K Rowling być może rozczaruje dotychczasowych entuzjastów przygód najbardziej popularnego nastolatka na świecie, którzy przyzwyczaili się już, że w poprzednich częściach właściwie od samego początku wiele się dzieje. Tu akcja rozwija się powoli, można zaryzykować twierdzenie, że nawet niemrawo. Dopiero pod koniec filmu wydarzenia nabierają dynamiki, a spektakularne efekty specjalne nie zawodzą. Podobnie jak w poprzednich ekranizacjach powieści w filmie pojawia się tylko część znajdujących się w niej wątków.
Harry Potter miał jedenaście lat, kiedy trafił do Hogwartu. Każdy tom powieści przedstawiał kolejny rok nauki Harry’ego w szkole. Teraz chłopak ma już lat siedemnaście i podobnie jak koledzy przeżywa pierwsze uczuciowe fascynacje, chociaż nie w stopniu aż tak intensywnym jak oni.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także