Nowy numer 44/2020 Archiwum

U2 o U2

Zbliża się największe rockowe wydarzenie sezonu w Polsce. Już 6 sierpnia na Stadionie Śląskim wystąpi grupa U2. (Neil McCormick, U2 o U2, In Rock, Poznań 2009, s. 584)

Dla fanów, czekających na koncert od 4 lat, zespół przygotował niespodziankę. Niedawno ukazała się nietypowa biografia: „U2 o U2”. To historia czterech facetów, którzy od 34 lat bez przerwy grają razem i nic nie wskazuje na to, by szykowali się do emerytury. Książka jest owocem ponad 150 godzin rozmów, jakie przeprowadził z muzykami Neil McCormick, krytyk muzyczny „Daily Telegraph”.

Członkowie zespołu mówią sami o sobie, nie ma nawet pytań dziennikarza. Gitarzysta The Edge z rozbrajającą szczerością (która brzmi jednak bardziej jak kokieteria) mówi o powstaniu grupy: „Ponieważ nie byliśmy zbyt utalentowanymi muzykami, staliśmy się zespołem, którym jesteśmy dziś. Nie potrafiliśmy grać piosenek innych ludzi, dlatego musieliśmy stworzyć własne. Być może nie jesteśmy muzykalnie najbardziej uzdolnioną grupą w historii rock and rolla, ale myślę, że jedną z najbardziej oryginalnych”.

Z kolei Bono opowiada o swoim mesjanizmie, z którego podśmiewają się nawet koledzy z zespołu, choć jakoś to tolerują. „Rozumieją, dlaczego tak bardzo pociągają mnie postacie będące tematami moich piosenek – ponieważ ja sam, w moim życiu i usposobieniu, jestem bardzo daleki od nich”. W przejmujący sposób mówi o swoich początkach zainteresowania religią po śmierci matki: „W tej rozpaczy naprawdę zacząłem modlić się do Boga. Odkryłem, że czasami wystarczy po prostu milczeć, a Bóg odpowie. Może to być inna odpowiedź niż ta, na którą czekasz, ale zawsze jakaś jest”.

Z całej czwórki chyba tylko basista Adam Clayton marzył naprawdę o karierze gwiazdy rocka. „Gdyby nie wyszło nam z U2, Bóg jeden wie, gdzie bym skończył” – mówi Adam. „Brałem wszystko, co życie miało do zaoferowania” – dodaje i tłumaczy, że dopiero zaręczyny i ślub uświadomiły mu, że jest bardziej stonowanym człowiekiem, niż sam sobie próbował wmówić. Przez resztę kolegów jest nazywany sumieniem zespołu.

Uderzające jest to, że wszyscy w U2 traktują siebie jak przyjaciół. Więź, która łączy czwórkę muzyków, najlepiej widać na scenie – to nie jest tylko granie i śpiewanie fajnych kawałków. „Każdego dnia nie zapominam dziękować Bogu za U2 i za to, że jestem jego częścią” – mówi Bono. „Dzięki tej pracy nie tylko zrobiłem użytek ze swoich talentów, ale również z lęków i słabości. Dla mnie to cud”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także