Nowy numer 47/2020 Archiwum

Z pierwszej ręki

Po premierze w Watykanie do kin w Polsce wchodzi "Świadectwo". Ten film z pewnością zaskoczy wielu widzów.

Książka kardynała Dziwisza „Świadectwo”, będąca zapisem rozmów z włoskim watykanistą Gian Franco Svidercoschim, była światowym bestsellerem. W Polsce sprzedano ją w ponad milionie egzemplarzy. Została przetłumaczona na kilkanaście języków. Pomysł nakręcenia filmu na jej podstawie zrodził się, zanim jeszcze znalazła się w księgarniach. Nie jest to jednak proste przeniesienie książki na ekran, ale jej dopełnienie.

Świadectwo z pierwszej ręki
– Nie było dotychczas świadectwa z pierwszej ręki, które mówiłoby: „Tak, widziałem – tak było. W książce nie ma żadnych interpretacji i domysłów, wyłącznie fakty” – mówi Przemysław Hauser, producent i zarazem pomysłodawca filmu „Świadectwo”. – Kardynał Dziwisz przez 40 lat, codziennie, zapisywał jedną stronę w swoim notatniku. Na pewno jest w nim tyle rzeczy ważnych, by mogło powstać swego rodzaju „Świadectwo II”. Hauser do realizacji filmu z elementami fabuły przekonał kardynała. Ten fabularyzowany dokument miał nie tylko rozwinąć zawarte w książce wątki, ale pokazać także rzeczy zupełnie nowe. – Nieznanych faktów jest wiele. Nie zdradzając nic z filmu, powiem tylko, że niektóre mają charakter wręcz sensacyjny – dodaje producent. I nie ukrywa, że skłonienie kard. Dziwisza do projektu wymagało „pewnej pracy”. Jego wypowiedzi w rozmowach z dziennikarzami były suche, powściągliwe. Tymczasem od pierwszych słów wypowiedzianych w filmie kardynał mówił tak, jakby przygotowywał się do tego filmu od wielu miesięcy. Każde słowo było przemyślane. O wielu wydarzeniach nie potrafił mówić z kronikarskim chłodem. Widać bardzo silne emocje, zwłaszcza gdy opowiadał o zamachu na Papieża i o jego ostatnich chwilach. Ekipa schodziła z planu ze łzami w oczach. Spośród kilkudziesięciu godzin nagrań, w filmie i serialu telewizyjnym mogła znaleźć się tylko część. Cały komplet materiałów otrzyma krakowska kuria.

Michael York w Watykanie
Trochę czasu zajęło poszukiwanie drugiego narratora. Twórcy filmu zakładali, że powinna nim zostać gwiazda filmowa, bo dzięki temu film łatwiej znajduje drogę do widza z zagranicy. Brali pod uwagę m.in. Mela Gibsona, Seana Connery’ego, Boba Hopkinsa i Michaela Yorka. Hauser przekazał listę z nazwiskami do Watykanu i wkrótce otrzymał odpowiedź. Wybrańcem okazał się York. To on właśnie łączy poszczególne wypowiedzi kardynała. Trudność polegała na tym, że w Watykanie obowiązuje zakaz filmowania scen z udziałem aktorów. – Dzięki dobrym kontaktom i życzliwości uzyskaliśmy zgodę na filmowanie scen z Yorkiem – mówi Hauser. Nie chce jednak zdradzić szczegółów pertraktacji. – Weszliśmy z kamerą wszędzie, gdzie chcieliśmy: do Bazyliki św. Piotra, do Ogrodów Watykańskich.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także