GN 28/2018 Archiwum

Igraszki losu

W okolicach Nowego Roku gwałtownie wzrasta zapotrzebowanie na miłość. Niektórzy patrzą w gwiazdy, inni umawiają się na bal sylwestrowy, jeszcze inni wysyłają natchnione esemesy.

W filmie Petera Chelsoma chłopak i dziewczyna poznają się przypadkowo w trakcie przedświątecznych zakupów. Zakochani od pierwszego wejrzenia spędzają romantyczny wieczór na nowojorskiej ślizgawce. Zamiast wymienić numery telefonów postanawiają jednak sprawdzić, czy rzeczywiście są sobie przeznaczeni. Rozstają się z nadzieją, że los ponownie pozwoli im się spotkać.

Minie dziesięć lat, zanim znowu spojrzą sobie w oczy. Fabuła jest oczywiście absurdalna, bo w miłości chodzi nie o przeznaczenie, tylko o codzienność, wzajemne oddanie i rodzenie dzieci. Ale ponieważ w grudniu każdy chce mieszkać w baśni pośród płatków śniegu, ma prawo się trochę powzruszać przed telewizorem.

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji