Ignoranci widzą w nim naturszczyka, który wypłynął na szersze wody dzięki charakterystycznemu sznapsbarytonowi, ale ci, którzy dostrzegają złożoność odgrywanych przez niego postaci, wiedzą, że był człowiekiem o niezwykłej osobowości i talencie. Żył stosunkowo krótko i intensywnie, miał w sobie coś z komika i bohatera tragicznego, jak nikt inny potrafił przenieść tę autentyczność na ekran.
W dokumencie z 2002 r. wykorzystano m.in. archiwalne nagrania wywiadów i fragmenty filmów. Warto zapalić świeczkę, zaparzyć herbatę i posiedzieć z Himilsbachem przez pół nocy. Choćbyśmy rano mieli się przez niego spóźnić do roboty.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








