Nowy numer 43/2020 Archiwum

Nie grałem, przeżywałem

Ten film przeżywam w sposób szczególny: pełny jest sytuacji, w których próbuję sobie wyobrazić siebie. Nigdy wcześniej nie miałem takiego odczucia. Moja wyobraźnia zadziałała w sposób zupełnie inny niż dotychczas.

Nagle uświadomiłem sobie, że te setki ludzi, którzy stoją wokół mnie na planie, uosabiają zaledwie ułamek tej ludzkiej masy, którą zakatowano w Katyniu. W książkach wygląda to inaczej, ale kiedy widzi się to na własne oczy, świadomość, że mordując tak wielką część inteligencji, odebrano Polsce głowę, myśl i sumienie – jest szczególnie przejmująca. Zwłaszcza kiedy ta refleksja, jak w moim przypadku, pojawia się w trakcie kręcenia sceny nad dołami katyńskimi.

W tym dniu przyjechaliśmy wcześnie rano na plan filmowy, czyli poligon w Rembertowie. Tam pracowało już wiele osób, które od kilku dni przygotowywały scenografię. Przejście od miejsca, w którym była charakteryzatornia i garderoba zajmowało około 5 minut.

W oddali można było usłyszeć warkot spychaczy i pokrzykiwania ludzi, którzy układali w przygotowanych już wcześniej dołach kolejne manekiny, a na nich statystów . Podeszliśmy bliżej. Nad widokiem złożonych w masowym grobie ciał – choć były to tylko świetnie ucharakteryzowane manekiny – nie można zachować się obojętnie. Czuliśmy się tak samo, jak widz oglądający tę scenę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama