Nowy numer 48/2020 Archiwum

W zwierciadle Bergmana

Na początku lat 70. przyjechali do Szwecji włoscy producenci i zaproponowali Bergmanowi nakręcenie telewizyjnego filmu o życiu Jezusa. Uważali, że jest autorem filmów religijnych.

Bergman przyjął propozycję i napisał konspekt filmu o ostatnich czterdziestu ośmiu godzinach życia Zbawiciela. Zawiadomił producentów, że zdjęcia chce kręcić na wyspie Faró. „Mur otaczający Visy miał być murem wokół Jerozolimy. Morze pod kamiennymi raukami stało się jeziorem Genezaret. Na kamienistym wzgórzu Langhammer chciałem wznieść krzyż…” – pisze w swoich wspomnieniach. Włosi się przerazili, a reżyserię filmu powierzyli Zeffirellemu. „Wyszło z tego »Życie i śmierć Jezusa« jak w pięknej książce z obrazkami…” – dodaje Bergman.

Ingmar Bergman i Michelangelo Antonioni zmarli prawie w tym samym momencie. Wcześniej odeszli Fellini i Kurosawa. Bez wątpienia ich twórczość wyznaczała kierunki rozwoju kina artystycznego w drugiej połowie ubiegłego wieku. Chociaż Bergman i Antonioni swoje największe dzieła zrealizowali w latach 60. i 70., a Bergman od 1982 r. nie nakręcił żadnego filmu kinowego, ich śmierć zamyka pewną epokę w historii filmu.

Sztuka religijna?
Z wszystkich wymienionych tu reżyserów to Bergman był tym, który w sposób najbardziej szczery i bezpośredni próbował mierzyć się w filmie z najpoważniejszymi problemami filozoficznymi, religijnymi i egzystencjalnymi naszych czasów. I który na taką skalę zajął się problemami wiary i jej utraty. Tworzył, nieustannie i nieraz ekshibicjonistycznie przekształcając swoje osobiste doświadczenia na język filmu.

Przez całą dojrzałą twórczość Bergmana przewijają się dwa główne tematy: relacje między człowiekiem i Bogiem oraz między kobietą i mężczyzną. A te ostatnie w jego życiu osobistym też nie były proste. Miał pięć żon i dziewięcioro dzieci z różnych małżeństw.

Czy Bergman był twórcą filmów religijnych? Wydaje się, że o tyle, o ile religijność na ekranie może być niezależna od światopoglądu twórcy. A czasem nawet rodzić się wbrew niemu. Jeżeli twórca w swoich dziełach dochodzi do prawdy o człowieku, dociera jednocześnie do jego duchowych korzeni. Dlatego twórcami filmów religijnych stawali się również ateiści, jak np. Pasolini, autor „Ewangelii według Mateusza”.

Protestancki ateista
Ojciec Bergmana był pastorem. Sprawował absolutną władzę nad rodziną. Reżyser zapamiętał dzieciństwo jako ciąg kar, także fizycznych, i upokorzeń. „Brat usiłował popełnić samobójstwo, siostrę zmuszono do spędzenia płodu, ja uciekłem z domu. Rodzice żyli w wyniszczającym kryzysie bez początku i końca” – wspomina Bergman. W wieku 16 lat, na krótko przed wybuchem II wojny światowej, został wysłany do Niemiec, gdzie gościł w ramach wymiany w rodzinie tamtejszego pastora. „Kazania pastora były zdumiewające. Nie opierał się na Ewangelii, ale na »Mein Kampf«” – napisał we wspomnieniach. Protestanckie wychowanie wycisnęło na nim swoje piętno. Z domu wyniósł luterańskie pojęcie łaski, a więc przekonanie, że zbawienie człowieka jest wyłącznie dziełem łaski Bożej. Ludzie i ich dobre uczynki nie mają na to żadnego wpływu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także