Nowy numer 3/2021 Archiwum

Niezgoda na nieczytanie

Młodzi ludzie skręcają w prawo, jak nigdy, po roku 1989. „Literacka lewica” wiedzie żywot niszowy.

Piekło aborcji
Podobnie mają się sprawy z drugą powieścią. Najnowsza książka Marty Dzido, ogłoszona nakładem tegoż Ha!artu, jest reklamowana jako rzecz o aborcji. Mamy rzekomo podziwiać otwartość i odwagę, z jaką pisarka mówi o tym doświadczeniu, zakotwiczonym zresztą w jej biografii. I znów trzeba mieć oczy szeroko zamknięte, żeby z lektury „Śladu po mamie” wydobyć jakąkolwiek pochwałę usuwania ciąży.

Mimo że opowieść, z którą przyszła do nas Dzido, jest prościutka i na swój sposób naiwna, konia z rzędem temu, kto ustali, jaką właściwie postawę zajmuje autorka wobec centralnego problemu „Śladu po mamie”. Więcej – tę opowieść z powodzeniem można czytać jako przynależną do orientacji pro life, jako głos pochodzący z obozu obrońców życia. Wszak utwór wypełniają wstrząsające opisy psychicznego piekła, niewymownych cierpień i lęków (przechodzących tu i ówdzie w psychozę), których doświadcza bohaterka po tym, jak zdecydowała się na aborcję.

Bynajmniej nie odwracam kota ogonem, nie mówię, że czarne jest białe. Wypowiadam raczej oczywistość, która brzmi: warunkiem ustalenia, do jakiej parafii należy dzieło literackie, jest… nieczytanie. Odnoszę wrażenie, że Jarosław Jakubowski chce mnie namówić właśnie na nieczytanie. Nieprzeczytany „Gnój” Wojciecha Kuczoka niezawodnie będzie powieścią „krytykującą patriarchalną rodzinę”, a nieprzeczytane „Lubiewo” Michała Witkowskiego skandalizującą powieścią obyczajową o gejach. Nie czytając prozy Doroty Masłowskiej, mogę nabrać przekonania, iż sens jej wysiłków twórczych „ogranicza się do rozkładania na czynniki pierwsze języka mediów i show-biznesu” (cytaty zaczerpnięte z tekstu „Bez prawej nogi”).

Czytać czy używać
Wydaje mi się, że pośrednio odpowiedziałem na pytanie, co, czy raczej kto, przesądza o związkach książki literackiej z opcją ideowo-polityczną bądź światopoglądową. Rzecz jasna, decyduje o tym użytkownik utworu, w sensie jak najbardziej ścisłym – ten, który używa dzieła. Używa – podkreślam – a nie interpretuje, bo gdyby interpretował, nie chadzałby na skróty.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama