Nowy numer 49/2020 Archiwum

Katastrofa „Kurska”

Oleńko, kocham Cię. Nie przejmuj się (…) Mitia. – tak brzmiały ostatnie słowa Dmitrija Kolesnikowa, oficera Floty Północnej, do Olgi, ukochanej żony.

Owo „kocham Cię” pisał jej wielokrotnie, nawet na brudnej szybie wagonu, zawsze kiedy się rozstawali. Ostatnie wyznanie zanotował jednak w szczególnych okolicznościach. Działo się to prawdopodobnie po ciemku, kilka godzin przed śmiercią w płomieniach unieruchomionego na głębokości 100 m, na dnie morza Barentsa, okrętu podwodnego „Kursk”. Kiedy żona identyfikowała jego zwłoki, poznała męża po bliźnie na stopie. Reszta ciała była spalona, z czaszki wystawały zęby. Zachował się jeszcze ten list z głębin, świadczący o niezwykłej sile woli, opanowaniu Dmitrija. Zapisał w nim także nazwiska kolegów uwięzionych w jego „sekcji”.

Ten list to jedna z nielicznych prawdziwych informacji na temat tragicznej katastrofy najnowocześniejszego okrętu rosyjskiej floty, która zdarzyła się w sierpniu 2000 roku. Fatalne warunki życia marynarzy w biedniutkiej wiosce Widiajewo koło Murmańska, brak szkoleń, rozkradanie części okrętów, żeby sobie dorobić – to tylko niektóre „zwiastuny” katastrofy, do której wprowadzają dziennikarze „Sterna”, szczegółowo badający sprawę.

Później tragedia zatopionych marynarzy przenosi się na ich rodziny i całe zdezinformowane społeczeństwo. Prezydent Putin nie przerywa wczasów, a najbliżsi zmarłych dowiadują się o ich zgonie kilkanaście dni po fakcie. Kursk. Zanurzenie w śmierć to wstrząsająca lektura, pokazująca kwintesencję postsowieckiego systemu – zakłamanie władzy, jej zupełną obojętność na człowieka. Przejmująca przedstawionymi z dystansem szczegółowymi historiami bohaterów. Nie trzeba wielu słów na opisanie realiów życia imperium, wystarczy ta relacja.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama