GN 24/2018 Archiwum

Dusze naszych sąsiadów

Ryhor Baradulin, Wasil Bykau, Gdy witają się dusze, Kolegium Europy Wschodniej, Wrocław 2006, ss. 308. Andrej Chadanowicz, Święta Nowego Rocku, Kolegium Europy Wschodniej, Wrocław 2006, ss. 124

Niedawne wybory prezydenckie na Białorusi przyczyniły się do większego zainteresowania tym krajem także wśród Polaków. To zainteresowanie byłoby jednak niepełne, gdybyśmy ograniczyli je do sfery polityki. Aby poznać naród, trzeba przede wszystkim znać jego kulturę. Pomóc w tym postanowiło nam Kolegium Europy Wschodniej, rozpoczynając wydawanie serii książek „Biblioteka Białoruska”.

Na pierwszy ogień poszedł niezwykły dialog poetycko-prozatorski Ryhora Baradulina i Wasila Bykaua, zatytułowany Gdy witają się dusze. Bykau, jeden z najciekawszych prozaików europejskich ostatnich czasów, nazywa ów dwugłos „poetycką wymianą listów”. Kiedy pisarz ten, objęty zakazem publikowania swoich utworów w ojczyźnie, udaje się do Finlandii, właśnie w nadsyłanych wierszach Baradulina odnajduje możliwość obcowania z utraconą ziemią. „Poezja Baradulina zawiera w sobie całe boskie piękno słowa białoruskiego – źródła natchnień narodowych, nosiciela odwiecznej duchowości Białorusinów” – pisze Bykau we wstępie.

Trzeba tutaj dodać, że owo słowo białoruskie wymaga szczególnej pielęgnacji ze względu na jego ciągle kruchy status. Białoruski jako język literacki ukształtował się dopiero w XIX wieku. Choć w 1991 roku ponownie uzyskał status języka urzędowego, dziś, za prezydentury Łukaszenki, stopniowo zastępowany jest językiem rosyjskim. Pięknej mowie białoruskiej grozi wymarcie! Stąd m.in. czułość, jaką w wierszach Baradulina otaczana jest ojczysta tradycja: „Wejdź na ziemi ojczystej/ Do swej dawnej chaty./ Pochyl głowę skruszony/ W modlitewnym skłonie (…)/ Siądź przy stole, gdzie twoi/ Dziadowie siadali,/ Gdzie wigilia siankiem/ Pachniała na Gody”.

Odpowiedzią na te liryczne obrazy są „Bajki z życia wzięte” Bykaua, prezentujące inny, daleki od sielanki obraz ojczyzny. Znakomity, orwellowski wręcz, tryptyk o następujących po sobie rządach Strachu, Śmiechu i Zgrozy może być odczytywany jako alegoria polityczna, choć można także potraktować go szerzej – jako ponadczasową opowieść o mechanizmach sprawowania władzy.

Nieco lżejszą stronę literatury białoruskiej ukazuje drugi tom serii – wydane w wersji dwujęzycznej Święta Nowego Rocku Andreja Chadanowicza. To poezja bardziej „popkulturowa” – pełna żartów, słownych igraszek, celnie jednak opisująca świat. Warto zapoznać się również z tą publikacją, wówczas obraz współczesnego pisarstwa naszych sąsiadów będzie pełniejszy.

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji