Nowy numer 44/2020 Archiwum

Przebić chiński mur

Chrześcijaństwu drogę do Chin otwarł… zegar. To urządzenie tak spodobało się cesarzowi, że w zamian pozwolił głosić słowo Boże. Człowiekiem, który uzyskał to zezwolenie, był Matteo Ricci.

Do czasów Ricciego Chiny – poza epizodem nestoriańskim – światła wiary nie poznały. Były szczelnie odgrodzone od świata. Wielkim Murem. Żaden obcokrajowiec nie miał prawa postawić stopy na chińskiej ziemi. Wyjątkiem była portugalska enklawa, Makau. Dalej nie wolno było iść. Mimo to wielu próbowało. Nie udało się nawet Apostołowi Dalekiego Wschodu, św. Franciszkowi Ksaweremu, który zmarł na wyspie Sanqian, widząc chiński brzeg. Było to w 1552 r. W tym roku urodził się Matteo Ricci.

Przez kulturę do wiary
Włoski jezuita, przybywszy do Makau w 1582 r., postanowił przebić chiński mur. Przez kulturę. Zaczął uczyć się chińskiego i miejscowych zwyczajów. Był też znakomitym matematykiem, astrologiem i kartografem. To połączenie szacunku do chińskiej tradycji i praktycznych umiejętności nieznanych Chińczykom, doprowadziło go aż do Zakazanego Miasta w Pekinie. O. Matteo Ricci nigdy nie dostąpił honoru audiencji u cesarza. Imperator też zresztą ujrzał go tylko dzięki specjalnie namalowanemu portretowi. Ofiarowany zegar tak się władcy spodobał, że Ricci uzyskał pozwolenie na założenie pierwszej stałej katolickiej misji w Chinach. Na dworze cesarskim o. Matteo wzbudzał podziw i szacunek dla swoich zdolności. Udało mu się ochrzcić kilku znaczących dygnitarzy i dowódców. Ricci ewangelizował w Pekinie do końca życia, czyli 11 maja 1610 r. Gdy umarł, jako obcokrajowiec nie mógł być pochowany w chińskiej ziemi, lecz w Makau. Jednak dla niego cesarz uczynił wyjątek. Ojca Matteo złożono do grobu w świątyni buddyjskiej, zamienionej potem na mauzoleum misjonarza i jego następców. Dziś teren jego grobowca zajmuje szkoła partyjna.

Gra z władzą
„Nie jest łatwo” – słyszę od każdego polskiego misjonarza. Nie mogę podać dokładnej ich liczby ani prawdziwych imion czy bliższych szczegółów. – Nasza działalność w Chinach jest ciągłą grą z władzą – opowiada ks. Piotr, od kilku lat w Państwie Środka. – Działalność misyjna jest w Chińskiej Republice Ludowej zakazana. Państwo komunistyczne nie życzy sobie, by nawracano jego obywateli. Stąd też wszyscy nasi misjonarze przebywają tutaj właściwie nielegalnie. Oficjalnie pracują w różnych zawodach. Nieoficjalnie: głoszą słowo Boże. W 1949 r. w Chinach władzę przejęli komuniści. Na początku lat 50. ubiegłego wieku rozpoczęto prześladowania, których apogeum nastąpiło w latach tzw. rewolucji kulturalnej, gdy zniszczono większość świątyń, a duchownych zamordowano bądź zesłano do łagrów. Na rozkaz partii zerwano z Watykanem i utworzono podległy Pekinowi tzw. Kościół patriotyczny. Wielu się nie ugięło i, ryzykując życie, stworzyło podziemny Kościół katakumbowy, utrzymujący więź z Watykanem.
Po reformach z końca lat 70. prześladowania osłabły, ale sytuacja wciąż nie jest łatwa. Watykan nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych z ChRL ani nie uznaje Kościoła patriotycznego. Chociaż nie ma różnic doktrynalnych, to jednak jest on podległy władzy i wyświęca własnych biskupów. No i nie głosi niebezpiecznej – zdaniem komunistów – nauki społecznej Kościoła. Teoretycznie w ChRL panuje swoboda religijna, Msze odbywają się regularnie i każdy może w nich uczestniczyć (ale tylko w Kościele patriotycznym). Tak naprawdę istnieje tutaj niewidzialny mur, niepozwalający dotrzeć ze słowem Bożym do serc i umysłów Chińczyków. Jak za czasów Ricciego.

Kupcy u władzy
Nie tylko powody polityczne są przeszkodą. W Chinach komunizm jako ideologia umarł, zastąpił go dziki kapitalizm, materializm i kult pieniądza. Ks. Franciszek nie ma złudzeń: „To, co my im oferujemy, nie jest atrakcyjne z ich punktu widzenia. Biblijna metafora »skarbów w niebie« w tak zmaterializowanym społeczeństwie nie jest rozumiana”. – Nie ma jednej strategii ewangelizacyjnej – opowiada ks. Tomasz, w Chinach od wielu lat. Wspólnym rysem jest działanie niejako „od kuchni” – jak to nazywa duchowny. Przez kulturę i naukę, ucząc śpiewu, malarstwa, języków obcych, wykładając historię sztuki, literatury i dziedzictwa europejskiego. Misjonarze władają językiem chińskim, prowadzą szeroką działalność naukowo-edukacyjną. Ks. Zbigniew najczęściej powtarza: „Trzeba dawać świadectwo Prawdy. Bez względu na wszystko”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama