Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wiara jest trwałą cechą Polaków

Raport o religijności Polaków komentuje prof. Krzysztof Koseła, socjolog religii z UW

Bogumił Łoziński: W ciągu 20 lat od odzyskania wolności liczba Polaków deklarujących wiarę w Boga jest na takim samym, bardzo wysokim poziomie. Czy te dane są zaskakujące?
Prof. Krzysztof Koseła: – Zaskakują pozytywnie. Pozwalają też negatywnie weryfikować różne sensacyjne, pochopne twierdzenia, że religia w Polsce znika, czy że jesteśmy coraz mniej wierzący. One pokazują, że nasza religijność utrzymuje się na stałym poziomie, choć w różnych grupach zmiany zachodzą. Trzeba podkreślić, że badania CBOS-u mają bardzo dużą wartość. One są absolutnie wiarygodne, ponieważ prowadzone były kilka razy w roku przez 20 lat na próbach ogólnopolskich, po czym zebrane w jednym opracowaniu.

Jesteśmy odporni na laicyzację?
– Widać, że tak, ponieważ nasze społeczeństwo jest na stabilnym poziomie i nie ma powodów, aby religia się wycofywała. Podobnie jest w USA, gdzie pomiary religijności w społeczeństwie są obecnie na poziomie lat 30. ub. wieku. Dlaczego Polska i USA mają wysoką religijność? Cechą wspólną obu krajów jest to, że w żadnym z nich państwo nie narzuciło obywatelom religii siłą. Tymczasem na przykład kraje europejskie, w których wiara zanika, od pokoju westfalskiego, kończącego wojny religijne w XVII w., stosowały zasadę: czyja władza, tego religia. To oznaczało narzucanie poddanym wyznania przez władcę. W Polsce religia nie była sprawą państwową, przez co mogła mieć głębszy wymiar.

Twierdzenia, że po odzyskaniu wolności w 1989 r. szybko odejdziemy od wiary, okazały się chybione?
– Zachodni socjologowie religii oczekiwali, że nasza religijność szybko spadnie, ponieważ w okresie socjalizmu miała być sztucznie podgrzewana przez nasze uczucia narodowe. Prognozowali, że szybko stopnieje do poziomu Francji czy NRD. Dane CBOS-u pokazują, że nasza religijność nie jest związana z nacjonalizmem Polaków. Nasza wiara nie potrzebuje podpórek, jest bardziej trwałą cechą niż uczucia narodowe.

Ale w pewnych grupach zachodzą negatywne zjawiska. Na przykład młodzi ludzie, choć deklarują się jako wierzący, coraz rzadziej praktykują i deklarują odchodzenie od nauczania Kościoła. Może jednak mamy do czynienia z początkami laicyzacji?
– Na podstawie tych danych można jedynie powiedzieć, że religijność tych ludzi w mniejszym stopniu jest związana z praktykami kościelnymi i sprawami związanymi z szóstym przykazaniem. Na przykład słabiej stosują się do obowiązku uczestniczenia w niedzielnej Mszy św. To może być przejaw laicyzacji, ale nie ma co do tego pewności. Przewidywania w naukach społecznych, szczególnie w kwestii religii, są bardzo zawodne, ponieważ mamy tu do czynienia z wolną wolą ludzi.

Śmierć Jana Pawła II była tylko emocjonalnym przeżyciem?
– Badania pokazują, że tak. To wydarzenie na krótko ożywiło naszą religijność, a teraz wszystkie wskaźniki wróciły do poprzedniego stanu.

Co na podstawie tych badań można prognozować o polskiej religijności?
– Widać, że nie poddajemy się laicyzacji. Nawet jeśli obecnie młodzi ludzie rzadziej uczęszczają do kościoła, to jest tendencja w ludzkiej egzystencji, że religijność rośnie wraz z wiekiem. Dlatego nie jest powiedziane, że ci młodzi ludzie nie wrócą do praktyk w starszym wieku. Według mnie, najbardziej prawdopodobne będzie trwanie w wierze tak jak dotychczas. Jeśli przez 20 lat modernizacji, przy różnych przeobrażeniach, konfliktach, trudnościach, religijność pozostała na takim samym poziomie, to prawdopodobnie nadal tak będzie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama