Nowy numer 47/2020 Archiwum

Wyjść z zakrystii

O oczekiwaniach związanych z pielgrzymką Benedykta XVI do Angoli mówi nuncjusz apostolski w tym kraju abp Giovanni Angelo Beccio w rozmowie z Beatą Zajączkowską

Beata Zajączkowska: Benedykt XVI jest drugim papieżem, który odwiedza Angolę. Jak tutejszy Kościół i społeczeństwo zmieniły się od wizyty Jana Pawła II?
Abp Giovanni Angelo Beccio: – Papież Polak przyjechał do Angoli w szczególnie trudnym czasie i jego wizyta była wtedy promykiem nadziei. Trwało wówczas kruche porozumienie pokojowe. Niestety, jego wołanie: „Nigdy więcej wojny” nie zostało wysłuchane i kilka miesięcy po pielgrzymce wybuchła kolejna, jeszcze bardziej krwawa wojna. Przyniósł więc nadzieję, którą Angolczycy bardzo szybko zaprzepaścili. Papież jednak dodał odwagi zarówno zwykłym wierzącym, jak i biskupom. To w ciągu kolejnych lat wydało owoce.

Co zmieniło 7 lat pokoju?
– Ludzie zaczynają doceniać życie w pokoju. Korzysta z tego też Kościół, ponieważ po latach otwarto na nowo wiele misji, wraca do nich życie. To bardzo obiecujący i sprzyjający dla Kościoła moment. Wcześniej Kościół był jakby kontrolowany przez Portugalię, był to czas kolonializmu i trudno było promować lokalne duchowieństwo. Potem przyszedł czas niepodległości, który dla Kościoła stał się czasem prześladowań i męczeństwa oraz konfiskaty dóbr ze strony komunistycznych władz. Służba Kościoła była więc ograniczona. Teraz wreszcie możemy mówić swobodnie, działać, pokazać, jaki jest angolski Kościół, wziąć odpowiedzialność za naszą przyszłość. Stąd duży nacisk kładziemy na świadectwo życia i umocnienie wspólnoty wierzących.

Jakim wyzwaniom musi stawić czoła Kościół w Angoli?
– Musimy położyć większy nacisk na ewangelizację, dotrzeć na nowo w tereny, które kiedyś otrzymały przesłanie Ewangelii, ale później zostały opuszczone, szczególnie na wschodzie kraju. Kolejnym wyzwaniem, szczególnie w stolicy i miastach, jest nowoczesność. Rozumiem pod tym pojęciem hedonizm, konsumpcjonizm, relatywizm moralny. Te wszystkie problemy, którym musi stawić czoła społeczeństwo Zachodu, widoczne są także tutaj.

Czy chrześcijanie są widoczni w życiu kraju?
– Wciąż niewystarczająco. Myślę, że Papież nas zachęci do tego, by bardziej postawić na formację zaangażowania ludzi świeckich, którzy podjęliby odpowiedzialność za życie społeczne, gospodarcze i polityczne. Kościół w Angoli musi zdobyć się na odwagę wyjścia poza zakrystię, musi postawić bardziej na świeckich, zdolnych do dawania swym życiem chrześcijańskiego świadectwa. Wyzwaniem jest też stawienie czoła pogłębiającej się przepaści między strasznie bogatymi a prawdziwymi nędzarzami. Wciąż za mało ludzi w naszym kraju może korzystać z owoców rozwoju. Myślę, że to jest bardzo ważne zadanie właśnie dla Kościoła: promocja bardziej sprawiedliwego podziału dóbr, zapewnienie dostępu do nich wszystkim Angolczykom, a nie tylko garstce szczęśliwców. W tej nowej fazie życia społecznego i gospodarczego potrzeba jasnych zasad, na których trzeba budować przyszłość kraju, stąd wyzwaniem dla Kościoła jest wprowadzanie w życie katolickiej nauki społecznej. Tu też trzeba zaangażowania ludzi świeckich.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama