Nowy numer 32/2020 Archiwum

Chiara po jasnej stronie

– Jezu, daj mi buty numer 42 dla pewnego biedaka – prosiła młodziutka Chiara Lubich. Szalała II wojna światowa i zdobycie butów graniczyło z cudem. Wstała z kolan, wyszła z kościoła i wpadła na młodą dziewczynę, która wręczyła jej pakunek z… butami numer 42. Założycielka Ruchu Focolari zarażała swą ufnością miliony ludzi na całym świecie.

Była typową Włoszką: spontaniczną, żywiołową kobietą z Trydentu na północy kraju. Gdy jako dziewczynka biegła na adorację Najświętszego Sakramentu, długo wpatrywała się Hostię, powtarzając po cichutku: „Ty, który stworzyłeś słońce dające światło i ciepło, spraw, żeby przez moje oczy przeniknęło do mojej duszy Twoje światło i Twój żar”. Bóg wysłuchał jej prośby. Po wielu latach, gdy Chiara ze zdumieniem patrzyła na potężny Ruch Focolari, Jan Paweł II wołał: – Wasza duchowość jest otwarta, pozytywna, optymistyczna, pogodna, zdobywcza. Zdobyliście papieża!

Tato: zostaję!
Od najwcześniejszych lat chciała całkowicie oddać się Bogu. Nie myślała jednak ani o małżeństwie, ani o drodze zakonnej. I choć jej spowiednik przestrzegał: „Twoje siostry wyjdą za mąż, brat się ożeni, a ty całe życie zostaniesz sama, sama!”, była uparta. W końcu kapłan skapitulował: 7 grudnia 1943 roku odprawił specjalnie dla Chiary Mszę. W czasie Komunii dwudziestotrzyletnia dziewczyna wypowiedziała formułę całkowitego zawierzenia Bogu. Do dziś miliony ludzi związanych z Ruchem Focolari świętują 7 grudnia datę narodzin dzieła.

W maju 1945 roku nad Trydentem rozległ się ryk silników ciężkich alianckich samolotów, a na miasto runęły tony bomb. Ulice zamieniły się w ogromne rumowisko. Rodzina Chiary postanowiła uciec, dziewczyna powiedziała jednak stanowczo: „Zostaję!”. „Obiecałam Bogu, że nie odejdę” – tłumaczyła niewiele rozumiejącej rodzinie. Po latach wspominała: – Tata, nie bardzo wierzący socjalista, dał mi wtedy swoje błogosławieństwo. Za to mama, która była bardzo wierząca, nie zrozumiała, że nie mogę iść z nimi. Wołała: „Niszczysz wszystko!”.

Nie miała racji. Chiara nie tylko niczego nie zniszczyła, ale jej desperacki krok dał początek nowemu dziełu. Dziewczyna ruszyła przez zgliszcza Trydentu. Ucieszyła się na wieść, że jej koleżanki, które wcześniej za jej przykładem ofiarowały życie Bogu, przeżyły. Zamieszkały razem w maleńkim mieszkanku. – Chciałyśmy żyć jak Jezus; czynić wolę Ojca, nie naszą. Chciałyśmy być „małymi Jezusami” – opowiadała Włoszka. Czy przypuszczała, że te słowa staną się mottem potężnego ruchu odnowy Kościoła? W mieście wyły syreny alarmów przeciwlotniczych, a ukryte w schronie dziewczyny otwierały Ewangelię.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także