Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ziarenka

Co tydzień na Woronicza 17 powstaje program, który gromadzi przed telewizorami nawet dwa miliony młodych widzów. Od 18 lat!

Kluczem do sukcesu „Ziarna” są aktorzy. Dzieci – rówieśnicy odbiorców programu, bliscy jak koledzy z klasy, z którymi chciałoby się zaprzyjaźnić, zagrać w piłę, pobawić w chowanego. Aktorzy profesjonalni: Babcia z „Ziarna” (Katarzyna Łaniewska) – niejeden by chciał taką mieć, Sprzedawczyni (Zofia Merle), która za nic nie chce pieniędzy i Doktorek, który mimo że nie chce wypisywać „lewych” zwolnień, bolesnych zastrzyków też nie aplikuje. No i aktor nieprofesjonalny, ale za to jak najbardziej profesjonalny biskup – Antoni Długosz, zwany „biskupem od dzieci”.

Pięć dubli biskupa
Sobota, kilka minut po 9.00. Ostatnie czytanie scenariusza, ostatnie przygotowania ekipy technicznej. Do studia nr 1 w gmachu Telewizji Polskiej schodzą się aktorzy. Na górze, w reżyserce, kilka osób na podglądzie śledzi, co się dzieje na planie. To ostatnie nagranie przed wakacjami. Latem „Ziarno” będzie emitowane z całej Polski – z ośrodków regionalnych telewizji. – Karolinka, Dominik, Edytka, teksty w głowach, mam nadzieję? – „musztruje” Lidia Lasota, scenarzystka i autorka programu. Dzieciaki witają się z „ciocią Lidzią” i wbiegają z impetem do studia. – One są niesforne: biegają i bawią się i w studio, i na korytarzu, i w bufecie. Trudno czasem nad nimi zapanować.

A „zapanować” trzeba, bo harmonogram nagrań jest nieubłagany: sobota od 9 do 20 i niedziela, od 9 do popołudnia. Nagrania odbywają się dwa razy w miesiącu. – Ojejku, ksiądz biskup wszedł do studia – krzyczy Karolina i natychmiast dzieci rzucają się w stronę duchownego. – Moje początki w programie były okropne: nie potrafiłem grać, ciągle się myliłem, trzeba było robić po pięć dubli – wspomina bp Antoni. – Prosiłem ekipę o większą surowość dla mnie, żebym miał motywację do wysiłku. Teraz jest lepiej, dubli robimy… cztery – dodaje z uśmiechem.

Po prostu fajny program
„Ziarno” to nie tylko jeden z najstarszych programów katolickich, ale również jeden z najstarszych programów w TVP. Rzadko się zdarza, żeby przez 18 lat w telewizji publicznej istniał program, który choć prowadzony przez wiele osób i ze zmieniającą się przez lata formułą, ukazywał się pod niezmienionym tytułem i miał wciąż jeden cel: ewangelizację najmłodszych. – Właściwie nie tylko najmłodszych… – mówi Józef Mika, aktor i reżyser. – Niejednokrotnie mówiono mi, że program oglądają całe rodziny. Mam wielu niewierzących kolegów, którzy mówią mi: „Fajny program”. To dla nas wielka radość i znak, że program nie jest ani konfesyjny, ani nudny, że zbytnio nie moralizujemy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama