Nowy numer 44/2020 Archiwum

Krzyż stał się bramą

Krzyż, który Jan Paweł II trzymał w dłoniach podczas swojej ostatniej wielkopiątkowej Drogi Krzyżowej, niosła polska młodzież podczas spotkania na Lednicy. Pod Bramą-Rybą modliło się sto tysięcy ludzi.

Nad brzegami Jeziora Lednickiego młodzież spotkała się już po raz dziesiąty. Tematem jubileuszowego zlotu było rozważanie tajemnicy krzyża. Młodzi ludzie uczestniczyli w trwającej kilka godzin Drodze Krzyżowej. Nad rozmodlonym i roztańczonym tłumem powiewały transparenty z Łeby, Kartuz, Nowego Sącza, Tychów, Płocka, Grudziądza, Gietrzwałdu. W specjalnym orędziu młodych pozdrowił papież Benedykt XVI. Obecny na Lednicy kard. Stanisław Dziwisz apelował: – Proszę Was, idźcie drogą, którą jest Chrystus, bo wszystko poza Nim to są tylko manowce.

Stacja I Pan Jezus na śmierć skazany
Sobotni wieczór. Na Lednicy rozpoczyna się Droga Krzyżowa. Górale z Zakopanego niosą drewniany krzyż. Ten sam, który w Wielki Piątek zeszłego roku ściskał w dłoniach Jan Paweł II. Chwilę później na prośbę ojca Góry ludzie odwracają się do siebie i jeden drugiemu robi na czole znak krzyża. – To znak błogosławieństwa na drogę – mówi zakonnik. Agnieszka mieszka koło Siedlec, studiuje w Poznaniu. Dużo podróżuje. Kiedy wsiada do pociągu, za każdym razem robi znak krzyża. – Wierzę wtedy, że Pan Bóg będzie mnie prowadził i szczęśliwie dotrę do celu – opowiada. Agnieszka mówi, że zwyczaj ten wyniosła z rodzinnego domu. – Jak z rodzeństwem wychodziłam rano do szkoły, to mówiliśmy rodzicom: „Zostańcie z Bogiem”, a oni odpowiadali nam: „Idźcie z Bogiem”.

Stacja II Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
Niepełnosprawni zajęli sektor w pobliżu Ryby. Niektórzy siedzieli na wózkach inwalidzkich. Grupka niewidomych z Lasek stała ze swymi opiekunkami, siostrami franciszkankami. – Kalectwo to ciężki krzyż – mówi jedna z zakonnic. – Bez Boga bardzo trudno go unieść. Podczas Mszy jedna z ich podopiecznych, 18-letnia Marta, przeczytała brajlem słynny fragment Księgi Ezechiela o ożywieniu martwych kości. – Wiara daje mi oparcie, że nie jestem sama – opowiadała potem Marta. Ewa, 35-latka mieszkająca w Turku w Wielkopolsce, od urodzenia porusza się na wózku inwalidzkim. Na Lednicę przyjechała po raz trzeci. Zapewnia, że nie patrzy na swoje życie jak na jedno wielkie cierpienie. – Nie znam innego życia – mówi. – Może gdybym była zdrowa i w którymś momencie została inwalidką, byłoby mi trudniej.

Mówi, że gdyby nie kalectwo, ominęłoby ją w życiu wiele wspaniałych rzeczy. Nie byłaby na audiencji u Jana Pawła II, nie spotkałaby się z bratem Rogerem i nie siedziałaby w pierwszych rzędach na Lednicy. – Może komuś zdrowemu trudno w to uwierzyć – wyznaje Ewa – ale ja czuję się czasem tak, jakbym była trochę rozpieszczana przez Pana Boga.

Stacja IX Pan Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem
Monika i Norbert przyjechali na Lednicę z ośrodka dla narkomanów. Przywieźli ze sobą kamienie, symbolizujące własne grzechy. Złożyli je u stóp wielkiej figury Chrystusa Frasobliwego. Na Lednicy modlili się o wyzwolenie z nałogu. Wierzą, że Jezus pomoże im podnieść się z życiowego upadku.
Kiedy rok temu Andrzej z Kostrzyna Wielkopolskiego nie dostał się na wymarzone studia na uniwersytecie, był załamany. – Płakałem – zwierza się. – Bo przez cały rok dużo się uczyłem, starałem, a tu taka porażka. Uważałem, że to niesprawiedliwe – opowiada.

Zapisał się do parafialnej scholi. Zaczął grać i śpiewać w kościele. Poznał fajnych ludzi, bardziej wierzących niż on. Zrozumiał, że nie wszystko w życiu musi przebiegać tak, jak się zaplanowało. Teraz studiuje na płatnej uczelni. Jest zadowolony. – Widocznie tak miało być – mówi. Po chwili zastanawia się: – Może Pan Bóg miał w tym jakiś cel?

Stacja XII Pan Jezus umiera na krzyżu
Młodzież na Lednicy dokonuje Aktu Wyboru Chrystusa. Rotę ślubowania czyta arcybiskup Henryk Muszyński. Sto tysięcy ludzi powtarza: „Wspominając swój własny chrzest, wierzę i wyznaję: że Jezus Chrystus jest Synem Boga Żywego, i Jego jest chwała, majestat, moc i władza przed wszystkimi wiekami i teraz, i na wszystkie wieki. On jest Panem dziejów. Do Niego należy władza królewska. On panuje nad narodami. On jest moim Panem!”. Ojciec Góra: – Spytała mnie kiedyś pewna dewotka, czy młodzież wybierająca Chrystusa na Lednicy będzie mu wierna? Odpowiedziałem złośliwie: „Nie. Tak jak pani i ja nie jesteśmy Mu wierni”. Wszyscy bowiem jesteśmy grzeszni i upadamy. – Nie boję się zarzutów, że Lednica jest płytka – odpowiada ojciec Góra na słowa krytyki, jakie słyszy czasem pod adresem lednickich spotkań. – To jest tak, jak ze spowiedzią. Przychodzimy wiele razy do konfesjonału, obiecujemy poprawę i znów wracamy wyznać te same grzechy. Ale to w tych powrotach jest nasza wielkość, a nie w tym, że nie zgrzeszymy. I dlatego cenię sobie każdy gest wybrania Chrystusa.

Stacja XV Zmartwychwstanie
Pierwsza po północy. Nad Lednicą pada deszcz, zrobiło się zimno. Przy ostatniej stacji Drogi Krzyżowej ktoś przeczytał głośno wiersz „Krzyż i dziecko” Cypriana Norwida. Utwór opowiada o dziecku, które lęka się, że łódź, którą płynie z ojcem, rozbije się o most na rzece. Z dalekiej perspektywy maszt łodzi przecina się bowiem z poprzeczną linią mostu, tworząc znak krzyża. Gdy łódź zbliża się do przeszkody, złudna perspektywa znika i statek przepływa bezpiecznie pod mostem. „Gdzież się podział krzyż?” – pyta dziecko z wiersza Norwida. „Stał się nam bramą” – odpowiada mu ojciec. Chwilę potem pierwsze osoby przechodzą przez Bramę-Rybę. – Śpiewy, tańce, cała ta oprawa jest świetna – mówiła po spotkaniu Zuzanna, która już po raz kolejny przyjechała na Lednicę ze Szczecina. – Ale gdy przejdę przez bramę, to potem cały rok to pamiętam. I staram się być lepsza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama