Nowy numer 13/2020 Archiwum

Wielkie dzielenie

Gdyby Kościół w katolicki w Polsce funkcjonował tak, jak go przedstawiają dziennikarze i niektórzy politycy, już dawno przestałby istnieć.

W poszukiwaniu istoty
W świadomości społecznej funkcjonuje dziwny mechanizm. Niemal wszyscy, których zapytaliśmy, czy w Kościele katolickim w Polsce są podziały, odpowiedzieli „tak”. Jednak na pytanie „Czy Kościół w Polsce jest podzielony?” zgodnie odpowiadali „nie”.

Skąd to zadziwiające rozdwojenie odpowiedzi na niemal identyczne pytanie? Zdaniem Szymona Hołowni, publicysty „Rzeczpospolitej”, większość polskich katolików nie identyfikuje się z żadnym z wymienionych wyżej „katolicyzmów”. Hołownia przypomina, że „katolicki znaczy powszechny”. „Temu, kto dzieli (na słusznych, niesłusznych i słusznych inaczej) teologia nadała imię szatana” – dodaje.
Paweł Milcarek, redaktor naczelny kojarzonego ze zwolennikami tradycjonalizmu dwumiesięcznika „Christianitas”, postawił sprawę nie mniej ostro. Według niego, „są w polskim Kościele podziały i różnice – ale nikt przytomny nie opisuje ich w kategoriach takich dychotomii rodem z wyobraźni mniej rozgarniętych dziennikarzy bulwarówek”.

Właśnie w słowach Milcarka można znaleźć źródło dziwnych odpowiedzi zacytowanych wyżej. W potocznym myśleniu „różnice” często bywają nazywane „podziałami”. Jednak przy precyzyjnym pytaniu o jedność Kościoła nikt nie ma wątpliwości – nie ma w polskim Kościele katolickim pęknięcia, nie ma rozłamu, nie ma dwóch katolicyzmów. Jest jeden Kościół, a w nim ludzie, którzy różnią się nie w kwestiach wiary, lecz w sprawach mniej istotnych, przemijających, być może wpływających w jakimś stopniu na kształt wspólnoty wierzących, ale absolutnie nie decydujących o jej istnieniu, trwałości, jedności.

Ważne sygnały
Mimo wszystko nie należy lekceważyć głosów mówiących o dokonującym się w Kościele „podziale”. Są one sygnałem, że naturalne różnice zdań, zawsze obecne i niezbędne w Kościele różne wizje jego funkcjonowania, niebezpiecznie zbliżają się do granicy, za którą przestają pełnić pozytywną, twórczą rolę. To oczywiste, że poszczególni biskupi mają odmienne poglądy nie tylko w kwestiach politycznych, społecznych, ale różnią się także w ocenie zdarzeń i zjawisk w Kościele.

Jednak różnice powinny prowadzić do dialogu. Wielokrotnie sygnalizowano w ostatnich kilkunastu latach, że Kościół katolicki w Polsce potrzebuje poważnego wewnętrznego dialogu. Jeśli nie ma rozmowy, poszukiwania tego, co łączy, jeśli problemy latami czekają na rozwiązanie, różnice zdań się utrwalają i stopniowo prowadzą do powstawania „frakcji”, „obozów” itp. Zwlekanie z rozwiązywaniem problemów sprawia, że drobne kwestie stają się zagadnieniami angażującymi emocje wielu ludzi, a podejmowane zbyt późno decyzje przynoszą roz-czarowanie i zniechęcenie.

Kościół katolicki w Polsce wciąż uczy się, jak pełnić swoją misję w zmieniających się warunkach. Uczą się bisku-pi, księża i wierni świeccy. Zdobywanie tej wiedzy nie jest łatwe, ale konieczne. Z pewnością jednak nie ma w tej chwili żadnego zagrożenia dla jedności Kościoła w Polsce. Gdyby było, wspomniałby o nim Benedykt XVI w czasie wizyty polskich biskupów ad limina.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama