Nowy numer 48/2020 Archiwum

Proszę Boga o cierpliwość

Ks. Janusz Wilk jest katechetą w Gimnazjum nr 10 w Katowicach To wielka szkoła otoczona blokowiskiem. Chodzi do niej około 800 uczniów. Ks. Janusz uczy trzecie klasy.

– Chcę przede wszystkim towarzyszyć moim uczniom. Pomagać im w byciu człowiekiem. I by w swoim człowieczeństwie odkrywali Chrystusa. Nie wolno się zrażać. Nie wolno się bać. Młodzież testuje, czy może księdzu zaufać. Oni szukają. Kiedyś powiedziałem na religii: „Coś cię trapi, możesz przyjść do mnie, do parafii”. Byłem zdziwiony odzewem. Okazuje się, że jak się im da czas, to przychodzą. Opowiadają o swoich problemach, szukają pomocy. To nie są towarzyskie pogaduszki. Ich problemy bywają naprawdę wielkiego kalibru.

Od dwóch lat organizuję ministudniówki. To jedyne gimnazjum w mieście, które organizuje taką imprezę. Stawiam uczniom trzy warunki: zapisy na listę, stroje wieczorowe i brak muzyki techno. Uczniowie sami przygotowują dekoracje, piszą scenariusz przedstawienia-kabaretu. Chodzi o to, by pokazać im, że można bawić się bez agresji, bez alkoholu. Przygotowania odbywają się najczęściej w salce przy parafii. To wielki plus, że moja szkoła leży na terenie parafii, w której jestem wikarym. To jest dla mnie jeden ze sposobów bycia z nimi. Bardzo ważna jest współpraca z nauczycielami, z wychowawcami. Zaproponowałem także, by szkoła zorganizowała konkurs na temat poezji ks. Jana Twardowskiego. Chwyciło. Zaangażowali się nauczyciele, uczniowie. Takie akcje pomagają pokonywać bariery, uprzedzenia. Sprawiają, że katecheza i katecheci stają się naturalnym elementem życia szkoły.
Pierwsze dwa, trzy miesiące uczniowie sprawdzają, kim jestem. Pozwalam im się wygadać. Nieraz sam ich zachęcam. Lepiej, jak ponarzekacie przy księdzu. Kiedyś jedna z klas przez dwa tygodnie atakowała Kościół. Ja ich tylko słuchałem. I powoli, powoli, coraz lepiej rozumiałem, o czym trzeba do nich mówić. Konieczne jest rozeznawanie, czy ktoś atakuje tylko dla zasady, czy jest jakieś drugie dno. Kiedyś mówiłem o ideale życia rodzinnego. Usłyszałem od chłopaka: „Ksiądz bajki opowiada”. W takich sytuacjach pytam: dlaczego tak sądzisz? Ważne jest to, aby katecheta nie miał na wszystko gotowej odpowiedzi. Chodzi o to, by dojść wspólnie do odpowiedzi, do prawdy, do odkrywania siebie, a w końcu do Chrystusa.

Warto wymagać od młodzieży. Podwyższać im poprzeczkę. Pokazywać, że zależy mi na ich poziomie duchowym i intelektualnym. Rano w drodze do szkoły staram się wzbudzić w sobie pozytywne nastawienie, proszę Boga o cierpliwość.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama