Nowy numer 48/2020 Archiwum

Religiowstręt

Religia staje się mniej katechezą, a bardziej walką, a nawet Golgotą. Nauczyciele religii milczą, bo wstydzą się przyznać do porażki, chcą jakoś przetrwać na etacie.

Przed nami sześć milionów dzieci i młodzieży, około 500 000 godzin katechez (po dwa razy z każdą grupą i klasą w każdym tygodniu), kilkanaście tysięcy księży, zakonników i sióstr zakonnych oraz kilkadziesiąt tysięcy szkolnych katechetów świeckich. Niebawem będą także katecheci parafialni i wypowiedzi o katechezie parafialnej, która ma zaistnieć jeden raz w miesiącu na poziomie każdego rocznika i w niezbyt dużych grupach przy prawie 10 tysiącach parafii. Dlaczego? Ponieważ oceniono, iż polska katecheza szkolna może nawet lepiej uczy niż dawniej, ale nie wychowuje i nie podejmuje inicjacji chrześcijańskiej. Nauczanie religijne, aby było pełne i właściwe, potrzebuje wychowania i inicjacji. Dodajmy do tej przestrzeni katechetycznej jeszcze rodziców, niekiedy aktywnych, jednakże na ogół uchylających się od gorliwej troski o szkołę i szkolną religię.

I mamy mapę obszernego terenu, w którym – obok radości, młodości, emocji, żywiołowości i sympatycznej hałaśliwości – jest coraz więcej dramatyzmu pytań i dużo braków. Powszechny szkołowstręt przenosi się na religiowstręt. Religia staje się mniej radosną katechezą, raczej bardziej walką, a nawet Golgotą. Brakuje przekonania, że szkoła jest najbardziej odpowiednim środowiskiem przekazywania zasad wiary. Nauczyciele religii bardzo rzadko wypowiadają się na ten temat, milczą, bo wstydzą się przyznać do porażki, jakoś chcą przetrwać na tym etacie. Moi znajomi i przyjaciele – pracownicy szkół – potwierdzają, że publiczna polska szkoła to mordęga, wielu nauczycielom idzie jak po grudzie, mają kłopoty z zachowaniem porządku, a w salach, gdzie odbywa się religia, jest najgłośniej. Religijny temat nie może stać się ani informacją, ani formacją, ani przeżyciem, jeżeli nie towarzyszy mu skupienie i cisza.

Na religii – oprócz bardzo mądrych podręczników (chyba za mądrych! i za bardzo rozmytych, chyba za szybko napisanych, rozumiem – komercja i konkurencja) – należy określić jakiś wyraźny kanon katechetyczny, obowiązujący przynajmniej w konkretnej diecezji.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama