Nowy numer 3/2021 Archiwum

Będzie rodzeństwo

Wraz z mężem i 2-letnią córeczką oczekujemy narodzin kolejnego maleństwa. Staram się dobrze przygotować ją na moją nieobecność i przyjęcie siostrzyczki. Jestem pełnoetatową mamą, więc córka jest do mnie bardzo przywiązana, ale nie ma problemu, gdy zostawiam ją z mężem lub babcią.

Chyba za wcześnie powiedziałam jej o kilkudniowym pobycie w szpitalu. Pilnuje mnie, absorbuje, wchodzi za mną do łazienki, budzi się w nocy. W jaki sposób i kiedy znów podjąć z nią temat mojej nieobecności. Jednocześnie chcemy córkę przenieść do drugiego pokoju, planujemy jego uroczyste otwarcie. Córka zawsze spała oddzielnie, chcielibyśmy tego dalej konsekwentnie pilnować. Ale obawiam się, że może w nocy histeryzować. Czy zawsze mamy być nieugięci? A może położyć się w jej pokoju i czekać, aż zaśnie?
Mama


Córka jest w wieku, w którym nie ma poczucia czasu. Dlatego nie bardzo ma sens tłumaczyć, że mamy nie będzie, ale wnet wróci. Pani wyjazd do szpitala należy potraktować tak, jak każde inne wyjście z domu, gdy zostaje pod opieką taty lub babci. Problem należy raczej bagatelizować. Wtedy ona też uzna, że nie zbliża się nic niebezpiecznego. Ona przejmuje Wasze niepokoje, Wasze nastroje. Gdyby marudziła, że mamy nie ma, wtedy mąż lub babcia będą cierpliwie odwracać jej uwagę, zabawiać. Po Pani powrocie do domu da się sterować ewentualną zazdrością.

Motywować ją, że jest dużą dziewczynką, że wiele potrafi. Nad maleństwem pochylać się ze szczególną czułością późnym wieczorem, gdy już zaśnie starsza, a zachwyty wprowadzać powoli, przy jej współudziale. To też dobry czas, by podarować córeczce lalkę, którą będzie się tak opiekowała, jak Pani nowym dzieciątkiem. A może wcale nie będzie mocno zazdrosna, więc po co się martwić na zapas. Skoro zawsze spała sama, więc pewnie i teraz nie będzie problemu. Skoro ma zamieszkać w osobnym pokoiku, to ważne, by to się stało jak najszybciej, przed porodem. Ale gdyby potem kilka czy nawet kilkanaście razy przyszła, to nic w tym złego. Gdyby córce było trudno zasnąć, to możecie jej pomagać, czyli albo kłaść się przy niej, albo znaleźć jakiś inny sposób.

Bardzo miło wspominam wieczorne śpiewanie, czytanie, układanie ubranek. Pieśni płynęły w niebo, do pokoju powracał ład. Wieczorny rytuał zachowałam nawet podczas wakacyjnego wyjazdu. Okazało się, że dzieci z sąsiedniego pokoju przez cały turnus czekały na to śpiewanie, wyciszał je jednostajny ton czytania i zasypiały błogo, ciesząc się na kolejny wieczór – ciepły i cichy. Nie przekonują mnie teorie, że dziecko należy zostawiać samo, nie pomagać mu w zasypianiu. Nie widzę nic pięknego w tym, że dziecko zasypia w płaczu, w poczuciu odrzucenia. Gdy pojawi się Wasze drugie dziecko, można prosić gości, by nie zapominali o starszej córce, by raczej jej coś przynieśli. Ona niech pokazuje siostrę, opowiada o niej, a Wy ją chwalcie, że świetnie sobie radzi. Niech prezentuje swój pokoik, swoją lalkę – córkę. Proszę się niczego nie obawiać, bo przed Wami naturalne problemy, z którymi świetnie sobie Państwo poradzicie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama