Nowy numer 43/2020 Archiwum

Potyczki rodzinne

Pojęcie normalności - Syn wchodzi w okres dojrzewania. Nawet nie wysłucha dokładnie, co mamy mu do zaoferowania, a już wie, że to jest bez sensu. Ostatnio coraz częściej powtarza, że chciałby mieć normalny dom jak jego koledzy. Wyjaśnił, że jest jedynym w klasie, któremu nie wolno grać w „zabijanki" i oglądać filmów nie dla dzieci. Jak mu wytłumaczyć, że koledzy mają nieodpowiedzialnych rodziców. Zmartwiona mama

W okresie dojrzewania krąg rówieśników będzie dla syna coraz ważniejszy. Ciężko jest chłopakowi, którego koledzy wyśmieją. Może by ten temat poruszyć na wywiadówce? Podać rodzicom gry, które wciągają, a są wartościowe? Zaprosić kolegów na takie właśnie gry albo zabawy, podczas których ojcowie będą się bawili nie gorzej od synów? Niech się chłopcy przekonają, że Wasz syn ma fajnie – świetne gry, rodzi-ców z pomysłami. Dobrze byłoby znaleźć rodziców, którzy by sobie pomagali, wprowadzając dzieci w sport, komputery, gry fabularne, pasje czytelnicze, turystykę, a przede wszystkim w wiarę. Widzę w czwartych klasach, że szanowane są dzieci wychowane w tradycyjny sposób. Widziałam też u nich poczucie własnej wartości i tego trzeba syna uczyć: że człowiek ma swój rozum, że czasami musi wybierać wbrew innym, że zachowania większości nie muszą być wcale słuszne, że odwaga wymaga czasami zniesienia drwiny. Jeśli w klasie dominują dzieci wychowywane bez specjalnych wartości i rygo-rów, to trzeba synowi szukać takich miejsc, gdzie będą inni rówieśnicy, by miał poczucie przynależności do grupy. Może odezwą się rodzice z pozytywnymi doświadczeniami w tej kwestii?

Marzenie o dużej rodzinie
Jesteśmy małżeństwem z 3-letnim stażem, mamy 2-letnią córką. Zawsze marzyłam o licznej rodzinie, ale mąż stanowczo sprzeciwia się kolejnemu dziecku. Sam jest jedynakiem, a teściowa opiekująca się naszą córką prosiła, byśmy nie starali się o powiększenie rodziny. Tymczasem kolejne dziecko stało się moją obsesją, a jednocześnie drażni mnie fakt, że córka wciąż chce ssać pierś, więc ją odganiam, krzyczę, daję klapsa, a potem płaczę...
Niespełniona mama


Karmiłam najmłodszą córkę o wiele dłużej niż 2 lata i to są jedne z najmilszych wspomnień, temat rodzinnych anegdot. Pani problem nie leży w tym, że nie ma drugiego dziecka. Ma Pani za sobą pewne pochopne decyzje, męczy Panią odrobina zazdrości, uwierzyła Pani, że kolejne dzieci rozwiązałyby Wasze problemy. Źródło wszelkich frustracji tkwi w nas samych. Dlatego w spojrzeniu na Waszą rodzinę należy zrobić porządek. Przede wszystkim dojść do porozumienia z mężem, ale to osobny temat, nie na tę rubrykę, chociaż tak mocno z nią związany. Warto dokładnie przemyśleć swoje podejście do córki, skupić się na wspólnych z nią chwilach, cieszyć się, że może ją Pani wciąż karmić i zaznać dzięki temu poczucia tej specyficznej bliskości. Córka potrzebuje szczęśliwej i spełnionej mamy. Proszę poczytać znaną baśń o rybaku i złotej rybce, poszukać w niej przesłania dla siebie.


Jeśli chcesz zadać pytanie w sprawie problemów w rodzinie napisz do mnie ipaszkowska@goscniedzielny.pl lub na adres redakcji skr. poczt. 659, 40-042 Katowice

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama