Nowy numer 47/2020 Archiwum

Ten trzeci

Jeśli chcesz zadać pytanie w sprawie problemów w rodzinie napisz do mnie ipaszkowska@goscniedzielny.pl lub na adres redakcji skr. poczt. 659, 40-042 Katowice

Z czworga naszych dzieci mamy kłopoty z trzecim, 11-letnim synem. Często popada w konflikty, jest agresorem. Ma kłopoty z koncentracją. Od 1 klasy zbyt wolno wyciąga zeszyty, potem nie nadąża, jest flegmatyczny, przez co spóźnia się do szkoły, lekcje odrabia całymi godzinami i na nic nie ma czasu. Jednocześnie jest uczynny, chętnie pobiegnie do sklepu, gotuje i piecze, ma talent konstrukcyjno- plastyczny. Staramy się go chwalić, ale częściej zbiera gromy. On jest infantylny, nieodpowiedzialny, gapowaty, agresywny, zakompleksiony i przez to wszystko denerwujący. Trudno go kochać. Był u psychologa, wiemy, że wszystko z nim w porządku. Jak go akceptować takim jaki jest, a jednocześnie kochać wymaga-jącą miłością?
ZATROSKANI RODZICE


Kto ma akceptować dziecko, jeśli nie rodzice? Czy opisane zachowanie to jego wina? Powołując dziecko do życia, nie składamy zamówienia na człowieka idealnego. Miłość rodziców to powinien być pewnik. Jeśli się do niej zmuszamy, dziecko to czuje, a wtedy tym bardziej zwraca na siebie uwagę i prawie zawsze robi to w sposób negatywny. Wpadliście w rytm błędnego koła i należy jak najszybciej z niego wyskoczyć, a to jest zadanie dla Was. Wasz syn jest dobry, a przecież dobroć to cecha, która powinna być najwyżej ceniona. Jak często rodzice z dumą mówią o zaradnym, sprytnym dziecku, a uczucia tego brakuje, gdy mówią o dobroci. Wtedy pojawia się zażenowanie i troska, że sobie nie poradzi w życiu. Opisane cechy syna to jego cechy wrodzone. On nie jest winny temu, że jest powolny, nie nadąża, nie jest zorganizowany, czas przelewa mu się przez palce, a przy tym stał się agresywny. Ta ostatnia cecha jest wtórna, on powtarza zachowania, z którymi się spotyka ze strony rodzeństwa, kolegów, zdenerwowanych rodziców.

Przygotujcie się do rozmowy z synem. Niech on sam nazwie, co mu się nie podoba, co go drażni w domu, szkole, na podwórku. Zapisujcie to na kartkach, ale nie imiona osób, tylko: „dokuczają mi”, „popędzają mnie”, „śmieją się ze mnie”. Wy podajcie swoje uwagi i też je zapiszcie – bałagan, nieuwaga na lekcjach, zła organizacja, spóźnienia. Pogadajcie o tym, ale z troską, nie w formie wyrzutów. Umówcie się, że radykalnie zmieniacie życie w domu i w szkole. I proszę te kartki pognieść, może nawet spalić. Gdyby syn do końca nie pojmował, o co chodzi, należy wybrać jeden problem nazwany przez niego i jeden przez Was, te kartki zniszczyć i nad tymi cechami pracować. Potem narady urządzać regularnie, wybierać kolejne zadania, rozmawiać o efektach. Nie karać go, nie krytykować, tylko szukać najmniejszych choćby pozytywów i motywować do zmiany nawyków.

Radzę zmienić system odrabiania zadań. Jedna osoba siada obok, wydaje powoli po jednym poleceniu – wyjmij zeszyt, przeczytaj zadanie, wyjmij pióro, zacznij pisać. Chwalimy za każdy drobiazg. Motywujemy i przekonujemy, że potrafi. Na przykład: „Masz dzisiaj łatwe zadania, pewnie zrobisz to ćwiczenie w ciągu 15 minut, jesteś zdolny i dasz radę”. Pomagamy, by rzeczywiście dał radę. Nie przyjmuję tłumaczenia, że nie mają Państwo czasu. Wystarczy zmobilizować się przez krótki czas, by wytworzyć w synu dobre nawyki, bo na razie on żyje w chaosie i przekonaniu, że i tak sobie nie radzi. Nie porównujcie go do rodzeństwa. Nie mówcie, by brał z nich przykład. Nie pytajcie, co nabroił w szkole. Tylko, co było miłego, ciekawego, dobrego. Bóg dał Wam w prezencie troje łatwych do wychowania dzieci - zdolne, samodzielne, nie sprawiają kłopotu. Ten jeden wymaga więcej czasu, uwagi, więc bądźcie dobrymi pasterzami, skupcie się na nim i pomóżcie wydobyć się z chaosu i niepowodzeń.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama