Nowy numer 47/2020 Archiwum

Ta dzisiejsza młodzież

Na pożegnanie naznaczyłem krzyżyk na jej brzuchu. Tajemnica miłości, tajemnica życia. Jakie to piękne

Pamiętacie? „Ślub? Ciocia starej daty! Kto dziś bierze ślub”. A z drugiej strony dziewictwo do ślubu. Dwa bieguny w postawach młodzieży. Albo i Krzysiek z Anią. Miał taki krawiecki metr, jak to w wojsku przed rezerwą, codziennie odrywał centymetr. Jak byli u mnie, było jeszcze 63 cm do ślubu. Krzysiek całym sobą chłonął postać narzeczonej – post był chyba surowy. Na ślubie byłem – nie moja parafia, ale moja przyjaźń. Kilka miesięcy później dostałem od Ani SMS-a: „Nasz Dzidziuś ma już czterdzieści dni”. Nie, nie od urodzenia, od poczęcia licząc.

I „Dzidziuś” dużą literą. Potem były kolejne SMS-y. Potem pokazywali zdjęcia z USG – przeżywałem radość obojga. Ania o kształtach zaokrąglonych wyglądała ślicznie. Na pożegnanie naznaczyłem krzyżyk na jej brzuchu. Tajemnica miłości, tajemnica życia. Jakie to piękne. A gdy Maleństwo się urodziło, wysłali do mnie co prędzej wiadomość: „O 11.35 urodził się Józef Tomasz, 2870 g i 51 cm”. Jak to dobrze, że są tacy młodzi ludzie. Naród będzie miał się z czego odnowić.

Jakiś czas później zadziwiła mnie Renatka, choć znam ją od dziecka. Bo młodzi, kiedy zaczynają się „mieć ku sobie”, to zwykle bez większych ceregieli. I, co tu dużo mówić, początki są zwykle bardzo ludzkie. No bo jakie mogą być? Dostałem kiedyś od Renatki SMS-a. „Wie ksiądz co? Pan Bóg mnie zaskakuje”. Jakiś czas później w elektronicznym liście wyjaśniła: „Wczoraj, jak słuchałam kazania, to pomyślałam sobie »Dobrze mówi« – chodzi o to, że każda przyjaźń powinna się zaczynać właśnie w Jezusie – i mam wrażenie, że właśnie czegoś takiego doświadczam”.

Kiedyś w rozmowie z nią powiedziałem, że staram się rozumieć młodych, dla których czekanie na siebie okazuje się zbyt trudne i spotykają się także miłością swoich młodych, do miłości stworzonych, ciał. To Boży dar – dodałem. Usłyszałem: „A dla mnie to takie naciągane usprawiedliwianie młodych ludzi. Może się ksiądz śmiać, że dwudziestolatka tak mówi, ale...”. Znam jej wiarę. Ale jak Pan Bóg ją, tak teraz ona mnie zaskoczyła. Czy to nie wspaniałe mieć takich przyjaciół, jak Renatka i Adrian, jak Ania i Krzysiek? A jest takich więcej wokół mnie. Choć są i tacy, którzy pogubili się w tym zwariowanym świecie. A ja, patrząc nawet na tych pogubionych, mam nadzieję, że idzie nowe.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama