Nowy numer 48/2020 Archiwum

Jednogwiazdkowa plebania

Rekolekcjonista co się napatrzy, to jego

Rekolekcjonista co się napatrzy, to jego. Tym razem było tak: dzielnica wielkiego miasta. Kiedyś była tylko wioska, potem podmiejska wieś, aż wreszcie całą okolicę wchłonęły nowe osiedla. Stara część została prawie niezmieniona. I tu właśnie prowadziłem rekolekcje. Zabytkowy kościół, w którym wszystko jest do remontu. Zimno w nim. Zbyt duża plebania. Jeden ksiądz na kilkaset metrów kwadratowych. Część domu utrzymana i „w ruchu”, część nie. Po co i za co dbać o wszystko? Z nieogrzewanej części i z przestronnych korytarzy wieje chłodem. Najgorzej w łazience, gdzie człowiek nawet nie ma ochoty się umyć. Zimno i na dodatek stara instalacja jest narowista, w rurach coś dygocze. Mój znajomy orzekłby: „wczesny Gierek”. Proboszcz stara się mnie ugościć jak może, ale cóż on może, biedaczysko? Ale może właśnie dlatego jest tu tak sympatycznie.

Drugiego dnia poszedłem odwiedzić pozostałe parafie. Miasto. Księża byli w kościele – ładnym, funkcjonalnym, wypielęgnowanym. Tutaj też rekolekcje. Ławki wypełnione dziećmi. Tak na oko ponad tysiąc. Niewiele mniej dzieci niż cała parafia mojego gospodarza. Na plebanii – cieplutko, przestrzeń wypełniona zgrabnymi, choć typowymi meblami, wszędzie chodniki. Duża i z gustem urządzona jadalnia. Łazienka o standardach bardzo już współczesnych, choć nie luksusowych. Otoczenie plebanii ze smakiem urządzone i nienagannie zadbane.

Kilka ulic dalej zaczyna się najnowsza część miasta. I parafia najmłodsza. Kościół dobrze zaprojektowany, ogrzany, wręcz wymuskany. Tu wszystko jak spod igły, to i naprawiać nie trzeba. Plebania... Jeśli by posłużyć się hotelowym skrótem, to o dwie gwiazdki więcej od poprzedniej, a o cztery od mojej. Salon onieśmielał urządzeniem. Pokój proboszcza wypełniony antykami, choć nie wszystko dobrane z gustem. Do łazienki wszedłem pod powszechnie uznawanym pretekstem. Tu standardy były już niestandardowe, zahaczało o luksus. Otoczenie przypominało wille prominenckich dzielnic. Wracałem na jednogwiazdkową plebanię, nie mogąc pozbierać myśli. Za dużo wrażeń jak na dwie godziny. Z zimnej sieni powiało Ewangelią. Proboszcz wyszedł z piwnicy. Pewnie znowu zakręcił ogrzewanie. Oszczędza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama