Nowy numer 42/2020 Archiwum

Kalendarz Liturgiczny

10 maja, poniedziałek
dzień powszedni
Dz 16,11-15; Ps 149; J 15,26–16,4a, II tydzień psałterza


Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu.
J 16, 2

Prześladowanie ze strony Kościoła. Najdotkliwiej boli, najbardziej oczyszcza. Faustyna, o której siostry mówiły z pogardą: „To wariatka, histeryczka”, Jan od Krzyża uwięziony w Toledo przez swych przełożonych, Franciszek, któremu tłum braci rzuca w twarz: nie chcemy żyć według reguły, którą napisałeś, nie chcemy, byś nam przewodniczył. Kim jesteś? Mamy ludzi po Sorbonie. A ty?”. Jak Franciszek reaguje na policzek od najbliższych? Rozdziera szaty? Nie. Pisze „Pieśń o radości doskonałej”. Czym jest ta radość? – pyta go brat, a Biedaczyna wyjaśnia, że jeśli dojdą do klasztoru, a odźwierny nie otworzy im bramy, zostawi zziębniętych na śniegu, a potem zelży obu, oskarży o zbójeckie zamiary oraz sponiewiera, a oni przyjmą to pogodnie, myśląc o mękach Jezusa – będzie to właśnie radość doskonała.

Myśl na dziś:
Nie potrafimy robić wielkich rzeczy – jedynie małe z wielką miłością.
(Matka Teresa z Kalkuty)

11 maja, wtorek
dzień powszedni
Dz 16,22-34; Ps 138; J 16,5-11


Wtrącił ich do wewnętrznego lochu. O północy Paweł i Sylas modlili się, śpiewając hymny Bogu.
Dz 16, 24-25

Co to znaczy być wtrąconym do wewnętrznego lochu? Nie, to nie zwykły opis architektoniczny. To raczej opis stanu ducha. Pamiętam słowa ojca Polanowskiego, który opowiadając naszej wspólnocie o pełnej zawirowań szalonej drodze Abrahama, rzucił: wiara to uwielbiona depresja. Kiedy Paweł i Sylas modlą się i śpiewają hymny? O północy. W samym środku ciemności. W wewnętrznym lochu. W skorupie lęku. Błogosławić przeklęte sytuacje – to jedna z najbardziej paradoksalnych lekcji chrześcijaństwa. Kompletnie niezrozumiała dla świata. To wówczas opadają kajdany.

Myśl na dziś:
Ty widzisz stan mojej duszy. Niezdolna jestem sama z siebie, aby wymówić Twe imię święte.
(Św. Faustyna Kowalska)

12 maja, środa
dzień powszedni
Dz 17,15.22–18,1; Ps 148; J 16,12-15


Widzę, że jesteście pod każdym względem bardzo religijni.
Dz 17,22

Spróbujmy sparafrazować słowa Pawła. Załóżmy, że nie trafił do rozpalonych słońcem Aten, ale przechadza się w jednym z miast nad Wisłą. Między kościołem a knajpą. Obok oblepionego plakatami „chwilówek” przystanku PKS-u. – Polacy, widzę, że jesteście pod każdym względem bardzo religijni – zaczyna dyplomatycznie. – Przechodząc bowiem i oglądając wasze świętości, jedną po drugiej, znalazłem też ołtarz z napisem: „Nieznanemu Bogu”. Ja wam głoszę to, co czcicie, nie znając – Paweł pokazuje dłonią mnóstwo zapalonych zniczy na pobliskim cmentarzu. Ludzie na przystanku są coraz bardziej zirytowani. „Jednak, gdy usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: Posłuchamy cię o tym innym razem. Tak Paweł ich opuścił”. Theological fiction? To dlaczego tuż po tragedii pod Smoleńskiem w naszej telewizji nie padało słowo: zmartwychwstanie?

Myśl na dziś:
Bóg rzekł i stało się. Człowiek rzekł i stało się na odwrót.
(Brat Efraim)

13 maja, czwartek
dzień powszedni
Dz 18,1-8; Ps 98; J 16,16-20


Zamieszkał u nich i pracował; zajmowali się wyrobem namiotów.
Dz 18,3

Paweł, erudyta, uczony w piśmie, wyrabia namioty. Bardzo symboliczne zajęcie. Tak, jakby przypuszczał, że odtąd jego życie będzie tułaczką. Nieustanną gonitwą. Z domu do domu, z wyspy na wyspę, z aresztu do aresztu. Nie znajdzie już dla siebie miejsca. Jego ojczyzna jest w niebie. Na własnej skórze doświadczy, co znaczą słowa Mistrza, który złamał go pod Damaszkiem: „Dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze”. Żyjemy w namiotach. Duchowi koczownicy. Pewni – niepewni. „Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie” – zapowiada Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Czekamy.

Myśl na dziś:
Bóg ma słabość do człowieka. Słabością Boga jest człowiek.
(Brat Efraim)

14 maja, piatek
święto św. Macieja, apostoła
Dz 1,15-17.20-26; Ps 113; J 15,9-17


Postawiono dwóch: Józefa, zwanego Barsabą, z przydomkiem Justus, i Macieja.
Dz 1,23

Józef wymieniony jest jako pierwszy. Zwany jest Bar Saba, ma przydomek: Justus – czyli sprawiedliwy, prawy. Maciej stoi w cieniu. Wymieniony w drugiej kolejności, bez przydomków. A jednak, gdy apostołowie zaczęli szturm do nieba: „Ty, Panie, znasz serca wszystkich, wskaż z tych dwóch jednego, którego wybrałeś”, los padł na Macieja. Bóg wybiera to, co małe, słabe, wzgardzone i głupie. Nie patrzy na to, czy przed imieniem znajduje się tytuł „prof.”, „dr” czy „sir”. Maciej wszedł w miejsce Judasza. Czy zapewniał jak Piotr: „Będzie inaczej… Nigdy nie zaprę się ciebie”?. Chyba nie. Wiedział, że takie deklaracje mają bardzo krótkie nóżki.

Myśl na dziś:
Bardziej Bóg ceni w tobie pragnienie oschłości i cierpienia z miłości, niż wszystkie pociechy, widzenia duchowe i myśli, jakie byś mógł mieć.
(Św. Jan od Krzyża)

15 maja, sobota
dzień powszedni
Dz 18,23-28; Ps 47; J 16,23b-28


O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje.
J 16,23

W bośniackim sierocińcu, prowadzonym przez siostry ze wspólnoty Cenacolo, zabrakło mleka. Rozpoczęto szturm do nieba: prośby spisywano na karteczkach i wkładano za obraz św. Józefa. Następnego dnia do drzwi wspólnoty zapukał mężczyzna. – Przyniosłem wam kota – powiedział zaskoczonym kobietom. – Nie potrzebujecie jeszcze czegoś? Mleka? Zaraz wracam! Zostawił mniszkom miauczące stworzenie i odjechał. Wrócił z ogromną ilością mleka. We wspólnocie zaczęło się dziękczynienie. Za mleko i… kota. – Ależ ten Pan Bóg ma pomysły. Dlaczego przysłał nam tego zwierzaka? – zastanawiała się jedna z sióstr. Zajrzała dyskretnie za obraz Józefa. Okazało się, że przy liście z prośbą o mleko jej koleżanka ze wspólnoty dorysowała… kota. Tak, by Józef nie miał wątpliwości. Dom zatrząsł się od śmiechu.

Myśl na dziś:
Jezu, ufam w morze miłosierdzia Twego.
(Św. Faustyna Kowalska)
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama