Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Marek Worach, prezes GKS-u Katowice

Wesele bywa dziś perfekcyjnie przygotowane: miejsce w lokalu zarezerwowane rok wcześniej, wspaniałe menu, muzyka i stroje, wielki wysiłek finansowy rodziców, nowożeńców.

Wtedy w Kanie wynikało to chyba z niedostatku albo niefrasobliwości. Na szczęście był tam Jezus ze swoją Matką, który wyratował młodych. Zaprosili na swoje wesele swojego wybawcę, choć pewnie nie zdawali sobie z tego sprawy. Pan Jezus reaguje na wiarę i zaufanie sług, „którzy zrobili wszystko”, co im powiedział. Stał się cud, weselnicy otrzymali 400 litrów przedniego wina, które jeszcze przed chwilą było zwykłą wodą. Uczniowie uwierzyli w Niego.

Potem dzięki Jezusowi łowili ryby w miejscach, gdzie ich wcześniej nie było, jedli chleb na pustkowiu, widzieli uwolnienie od złych duchów, leczenie chorób i wskrzeszenia umarłych. Niesamowita przygoda wynikająca z tego, że UWIERZYLI Bożemu słowu. Wiara Jezusowi pozwala mi przeżyć kolejny dzień.

Bo zawsze czegoś brakuje. A to pieniędzy, a to zdrowia, a to zrozumienia itd. Bardzo chciałbym zawsze słyszeć głos Jezusa, który mi podpowiada, co powinienem zrobić. Wiem, że On zawsze mi to mówi, ale nie zawsze łatwo jest to usłyszeć. A czasem nie chce się napełniać pustych stągwi wodą, bo to wydaje się bez sensu.

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji