Nowy numer 43/2020 Archiwum

Walczący z pokusami

Myśl: Człowiek, który się modli, staje się szczególnym obiektem ataków Złego

Pierwsi mnisi pojawili się w Kościele w połowie III wieku w Egipcie. Nazywano ich anachoretami, tzn. usuwającymi się na ubocze. Porzucali świat, aby szukać Boga przez kontemplację i surową ascezę. Początkowo żyli samotnie, z czasem zaczęli gromadzić się we wspólnoty. Ta ucieczka na pustynię wiązała się z ustaniem prześladowań Kościoła. Wzrastała ilość chrześcijan, ale spadała ich jakość. Życie pustelnicze było reakcją na to zjawisko. Było poszukiwaniem zanikającej gorliwości. Mnisi szukali milczenia, modlitwy, umartwienia, postu i pracy, zwykle fizycznej. Porzuciwszy zgiełk świata, nie pragnęli niczego więcej jak tylko Boga. Jego chcieli kontemplować, żyć w Jego obecności.

Jednym z pierwszych, znanym z imienia mnichów, był św. Antoni zwany Pustelnikiem. Urodził się ok. roku 251 w Egipcie. W młodości odziedziczył dużą fortunę. Pewnego dnia usłyszał słowa Ewangelii: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie” (Mt 19,21). Postąpił zgodnie z radą Jezusa. Rozdał majątek ubogim i zamieszkał w grobowcu na skraju rodzinnej wioski. Później dla uniknięcia rozgłosu przeniósł się w głąb pustyni, Wiele osób odwiedzało jego pustelnię. Jedni szukali rady mądrego pustelnika, inni pragnęli naśladować jego styl życia. Niektórzy osiedlali się w pobliżu. Tak powstawała pierwsza wspólnota eremitów. Św. Antoni korespondował z cesarzem Konstantynem Wielkim, wspierał biskupa Atanazego w walce z arianizmem. Dożył 105 lat otoczony za życia legendą.

Szczególne zainteresowanie artystów (Bosch, Tintoretto, Brueghel, Dürer, Grünewald i inni) wzbudził temat kuszenia św. Antoniego. Inspirowali się biografią Antoniego napisaną przez św. Atanazego. Autor wymienia szczegółowo fantastyczne postacie, jakie przybiera przeciwnik dręczący mnicha. Umysł Antoniego jest zasypywany lawiną argumentów przeciwko wierze, wyobraźnia podsuwa obrazy, które drażnią zmysły. Można pominąć elementy fantastyczne, istotne jest to, że człowiek, który się modli, staje się szczególnym obiektem ataków Złego. Czy nie jest tak, że nasze myśli i wyobraźnia zawsze podsuwają nam sprawy bardziej palące czy ekscytujące niż chwila skupienia przed Bogiem?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama