Nowy numer 47/2020 Archiwum

Brat najmniejszy

Myśl: Franciszek jest wiecznym apelem do Kościoła o świętość i o jego ludzkie oblicze.

Kiedy pisałem w tym miejscu o św. Augustynie, pozwoliłem sobie zaliczyć go do pierwszej dziesiątki ludzi, którzy ukształtowali oblicze chrześcijaństwa. Czytelniczka przysłała mi list z zapytaniem, kto zajmuje pozostałe miejsca. Odpisałem szczerze, że nie zastanawiałem się nad tym i oczywiście nie mam takiej listy. Wymieniłem jeszcze tylko jedno imię, co do którego nie mam wątpliwości: św. Franciszek z Asyżu. Tak, on bez wątpienia zajmuje jedną z najwyższych pozycji na liście świętych wszech czasów.

Żył zaledwie 44 lata (1181–1226). Wychowany w bogatej kupieckiej rodzinie, niespełniony żołnierz i marzyciel, przeżył głębokie nawrócenie. Odkrył oblicze Chrystusa w ubogich. Jednym z przełomowych momentów był pocałunek trędowatego, którego spotkał na drodze. Chciał uzdrowienia Kościoła, który kochał. Buntował się, ale pokornie. Stał się bratem najmniejszym, żyjącym Ewangelią „bez komentarzy”. W centrum jego duchowości był Chrystus, w którym widział Emmanuela, Boga z nami, Brata „miłego, pokornego, darzącego pokojem, słodkiego, godnego miłości i ponad wszystko upragnionego”. Franciszkowi bliskie były zwłaszcza dwie tajemnice życia Jezusa: żłóbek i krzyż. Już za życia grono jego naśladowców liczyło ponad 5 tysięcy braci. Dał im regułę zatwierdzoną przez papieża.

W testamencie pisał: „Ponieważ z powodu słabości i bólu w chorobie nie mogę mówić, wyrażę mą wolę braciom moim krótko, w trzech zdaniach, mianowicie: aby na znak pamięci na moje błogosławieństwo i mój testament zawsze kochali się wzajemnie; aby zawsze kochali i dochowywali wierności naszej pani, świętemu ubóstwu, i aby zawsze byli wierni i ulegli dostojnikom i wszystkim duchownym świętej matki Kościoła”. Chciał zbawienia wszystkich ludzi. Przemierzył całą Italię, głosząc wezwanie do pokuty, a z krzyżowcami wyprawił się na Wschód, gdzie spotkał się z sułtanem i próbował nawrócić go na chrześcijaństwo. Przyjął do życia według zasad radykalnego ubóstwa św. Klarę, która dała początek żeńskiej wspólnocie klarysek. Już za życia stał się postacią znaną, obrastającą w legendy. Pod koniec życia otrzymał stygmaty.

Jego duch żyje w Kościele. Jest w nim coś fascynującego. Radość, ewangeliczny radykalizm, prostota, dziecięca wiara, ukochanie świata i ludzi, wezwanie do pokoju ponad podziałami. Franciszek jest wiecznym apelem do Kościoła o świętość i wołaniem o jego ludzkie oblicze. Także w naszych czasach. Jest żywym dowodem, że Ewangelia uskrzydla, jeśli traktuje się na serio jej obietnice.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama