Nowy numer 47/2020 Archiwum

Chciwość dzieli

Czy pieniądz lepiej o nas zadba niż Bóg? Mimo tego, że znamy odpowiedź, postępowanie większości z nas nie wskazuje na to, żebyśmy ufali bardziej Bogu niż papierkom z napisem: „In God we trust”.

Jezus wydobywa na zewnątrz istotę chciwości. To lęk o siebie. Chciwość jest oznaką braku zaufania do Boga, jakimś rodzajem bałwochwalstwa. Czy pieniądz lepiej o nas zadba niż Bóg? Mimo tego, że znamy odpowiedź, postępowanie większości z nas nie wskazuje na to, żebyśmy ufali bardziej Bogu niż papierkom z napisem: „In God we trust”. Św. Paweł napisał do Kolosan, by zadawać śmierć temu wszystkiemu, co jest przyziemne, czyli lubieżności, rozpuście i chciwości, ponieważ widział w niej bałwochwalstwo (Kol 3,5). Jeśli masz nieprzezwyciężoną obawę o siebie w dziedzinie materialnej, to jest to znak, że nie ufasz Jezusowi! W świecie duchowym działa następująca zasada: szukaj królestwa Bożego, a Bóg poszuka Ciebie w Twojej biedzie na ziemi, i odszuka, i obdarzy wszystkim, czego potrzebujesz.

Mowa Chrystusa zaczęła się od rozmowy z jakimś człowiekiem, który przyszedł poskarżyć się na nieuczciwego brata. Owszem, jest to niesprawiedliwe! Zdumiewające jest to, że w tę dziedzinę Jezus w ogóle nie ingerował. Chciwość dzieli ludzi, oddziela nas od innych, dzieli nas wewnętrznie. Oddziela nas wreszcie od Boga! Jezus nie daje się wciągnąć w pułapkę przejęcia nadodpowiedzialności za czyjeś życie. Po czym następuje przypowieść o chciwcu. Jest to przypowieść o nienasyceniu. Gdy masz trochę, chcesz więcej! Gdy masz więcej, brakuje ci jeszcze trochę! I tak w koło! Nienasycenie zostaje przekierowane z dziedziny duchowej na materialną. Za maską wielkich inwestycji ukrywa się niekiedy umiłowanie komfortu, obżarstwa i pijaństwa. Zdumiewający jest egoizm tego chciwca. Cały swój dorobek i urodzaj wykorzystał tylko dla siebie, dla poprawienia swego losu.

Biblia od początku nakazywała w stosunku do bliźniego miłość, która była troską, promocją bliźniego, myśleniem o czyichś potrzebach, działaniem na jego rzecz. Stąd częste zachęty do troski o sieroty, wdowy, cudzoziemców, ludzi starszych. Salanter mówił: „Materialna potrzeba mojego bliźniego jest duchową potrzebą dla mnie”. Podobnie w relacji z Bogiem – miłowanie Go to spotykanie się z Nim twarzą w twarz, w najbardziej ukrytych i pustynnych warunkach. W pustce, w ciemności, w samotności, a nie w pałacach i dworach. Bóg umiłował sobie ubóstwo jako miejsce spotkania z kimś, i ubogich, jako najbliższych przyjaciół! Mojżesz i Eliasz spotykali się z Nim twarzą w twarz z daleka od hałasu świata, w oddaleniu od wszystkich, na pustyni. Salomon zaś oddalił się od Boga w swym pałacu pełnym złota i drogocennych kamieni. Dawid dopiero wtedy zgrzeszył, gdy zamieszkał w wygodnej siedzibie w Jerozolimie. Ów dwór był tak wygodny, że pewnej wiosny nie chciało mu się już iść na wojnę i wyszedł na taras, z którego zobaczył nagą Batszebę. Potem już były same nieszczęścia. Biblia namawia nas do jałmużny. To drugi sposób pozyskiwania sobie oszczędności eschatologicznych! Dostajemy pieniądze po to, by się nimi dzielić, a nie po to, by tworzyć podziały między braćmi. Jałmużna gładzi grzechy, chciwość je produkuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama