Nowy numer 43/2020 Archiwum

Zbawia przez proch

Chrześcijaństwo wybawia nie od ciała i prochu, i nie z pominięciem ciała i prochu, lecz poprzez ciało i proch.

Środa Popielcowa. Obserwuję z zadziwieniem od lat, jak dużo ludzi przychodzi do kościołów, aby posypać swoje głowy popiołem. Widać, potrzebujemy tego obrzędu. To prawda, jest wyjątkowy (tylko raz w roku!) i głęboko poruszający.

Popiół jednakowo sypie się na wszystkie głowy: uczone i niewykształcone, w moherowych beretach i aksamitnych kapeluszach, piękne i brzydkie, pełne i puste, wierzące i wątpiące… „tyle popiołu w tym kościele / gdzie tylko spojrzysz – proch się ściele / płyną nawami przyszli zmarli / co jeszcze dzisiaj się wydarli / śmierci – spod kosy kół czy raka…” (Sz. Babuchowski, „Popielec”). Przeczucie śmierci. A właściwie nie tyle przeczucie, co pewność: umrę. Kapłan mówi wprost: „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz”. Mocne słowa. Trzeźwiące. Jak kubeł zimnej wody.

Najgłębszy sens Wielkiego Postu leży gdzieś tu. Zobaczyć, że wszystko prochem podszyte. Kruche, nietrwałe, łatwopalne. „Krótkie dni, / Krótkie noce, / Krótkie lata” (Cz. Miłosz, „Tak mało”). Zgodzić się na to. Nie wznosić pięści przeciw niebu. Nie buntować się, że świat tak niedoskonale urządzony. Nie mieć za złe. Zobaczyć pokornie marność swoich ambicji, rozczarowań, nadziei. Nakłuć własną pychę. Zachować dystans wobec zgiełku świata, współczesnych ochów i achów, pędzących karier, mód, gazetowych newsów itd., itp. Zatrzymać się. Skruszeć, czyli zapłakać szczerze nad własną nędzą, grzechem, głupotą, niewiernością, pustką.

Przy obrzędzie posypania głów popiołem liturgia przewiduje także inne słowa: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Czyli na dnie popiołów swego serca odkryć diament: Chrystusa. Nie ma innego leku na śmierć poza tym jednym: Bogiem, który sam stał się ciałem i dał się zetrzeć na proch. Z miłości. „Bóg zesłał swego własnego Syna w ciele podobnym do ciała grzesznego” – pisze św. Paweł (Rz 8,3). „Możemy zatem powiedzieć: sam Bóg posypał sobie głowę prochem ziemi, padł swoim obliczem na ziemię, która chciwie i ze złością wchłonęła Jego łzy i krew” (K. Rahner). Jeśli tak, to słowa: „Prochem jesteś” nie są już tylko gorzkim przypomnieniem prawdy o śmierci i przemijaniu. Nabrały nowego sensu. Oznaczają także, że jesteśmy braćmi i siostrami wcielonego Boga, który zstąpił w proch śmierci, aby nas porywać ku górze, ku zmartwychwstaniu, ku niebu. Popiół przypomina: żyjąc dla innych jak Chrystus, spalamy się, i warto się z tym zgodzić. „Chrześcijaństwo wybawia nie od ciała i prochu, i nie z pominięciem ciała i prochu, lecz poprzez ciało i proch” (K. Rahner).

Przez chrzest zostałem wszczepiony w śmierć Chrystusa i w Jego zmartwychwstanie. W tradycji chrześcijańskiej Wielki Post jest czasem powrotu do własnego chrztu. „Bo życie chrześcijańskie nie jest niczym innym jak codziennym chrztem raz rozpoczętym i ciągle trwającym” (Marcin Luter). Dlatego choć „popiół imieniem jest człowieka / nawróć się – uwierz – kochaj – czekaj – („Popielec”).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama