Nowy numer 3/2021 Archiwum

Zostaw, co złowiłeś

Najwięcej nawróceń dokonuje się wtedy, gdy to, co było naszym „łupem”, nagle wymyka się nam jak śliska ryba. Jeśli z Bogiem cokolwiek tracimy, to dlatego, by z Nim odziedziczyć coś o wiele piękniejszego

Za każdym razem, kiedy czytam tę historię o połowie na głębokiej wodzie, wyławiam coraz głębsze treści. W tym samym miejscu, gdzie Szymon doznał porażki, przeżył zwycięstwo, ponieważ był posłuszny słowu Bożemu. Ale na tym nie koniec. Kiedy wyciągnęli już sieci na brzeg, Jezus kazał im wszystko porzucić. Po co trudzić się kilka godzin z połowem, potem ciągnąć ze wszystkich sił sieć do brzegu, ryzykować zatonięcie łodzi, po czym wszystko porzucić? Mogli doprawdy poczuć rozczarowanie lub wybuchnąć pretensją do Jezusa. Ale nic takiego nie odnotowała Ewangelia. Podziwiam ich posłuszeństwo.

Zapewne wielu chrześcijan trudzi się, by czegoś w życiu się dorobić, założyć idealną rodzinę, dostać się na studia, wyjechać za granicę, zrealizować powołanie, spełnić marzenia i odnieść sukces. Po pewnym czasie wszystko tracimy i nic nie pozostaje. Czy mamy wtedy taką zgodę jak Apostołowie? Zgodę na sukces i zgodę na utratę? Żeby zrobić krok do przodu, trzeba oderwać nogę od pozycji, którą już zdobyliśmy. Bywają takie etapy w naszym życiu, które wydają się być kompletną ruiną, ale to tylko krok do przodu. Kiedy tracisz wszystko, możesz zyskać więcej niż wszystko. Zyskać samego Boga!

Kiedy Szymon i jego towarzysze porzucili sieci z rybami, ruszyli za Jezusem. To był ostatni wiersz tego fragmentu, ale pierwszy krok w nieznane z Bogiem. Najwięcej prawdziwych nawróceń dokonuje się wtedy, gdy to, co było naszym dotychczasowym „łupem”, nagle tracimy. Z naszych dłoni wymyka się powodzenie, jak śliska ryba. Ileż razy straciliśmy sens życia, cel życia, wartość życia, cały dorobek? Co wtedy? Odsłania się coś wspanialszego, cel nadprzyrodzony, wartość nie z tej ziemi, sens ponad wszelkie sensy! Tekst grecki użył w tym miejscu słowa, które oznacza nie tylko opuszczenie – afimi, też przebaczenie, czyli puszczenie w niepamięć! Co oczywiście nie oznacza wyparcia czy też zaprzeczenia! Jak bardzo możemy posunąć się do przodu, gdy po prostu komuś „przepuścimy” krzywdy! Kiedy nasze projekty na życie i plany na sukces nie wychodzą, łatwo o nieprzebaczenie właśnie tego, że się nam nie udało.

Takie niedarowanie sobie niepowodzenia może nas trzymać jak sieć. Możesz mieć pretensje do Boga, że nie pozwolił ci zrealizować twoich marzeń, możesz mieć żal do innych, że nie pomogli ci zatrzymać choć jednej rybki z sieci, która była ich pełna, możesz mieć żal do siebie, że nie okazałeś się przebiegły i dałeś się oszukać życiu. Z łowcy stajemy się złowioną rybą, która rzuca się w sieci swych niepogodzeń. Zostaw wszystko! Porzuć żal i pretensje, puść to, czego jeszcze kurczowo się trzymasz i idź za Jezusem. On ma coś piękniejszego dla ciebie. Jeśli z Bogiem cokolwiek tracimy, to tylko dlatego, by z Nim odziedziczyć coś o wiele piękniejszego. Czy trzymanie się kurczowo żalu i złości, nienawiści i nieprzebaczenia cokolwiek pomoże? Jezus pozwala iść dalej. Puść więc to, co jeszcze cię więzi i dogoń Go! Puść to, co ubóstwiałeś, aby chwycić samego Boga.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama