Nowy numer 48/2020 Archiwum

Nad grobem Boga

Jezus wszedł w samotność śmierci, w całą jej grozę oddzielenia od świata, od Boga. Zstąpił do krainy umarłych, by ogłosić zbawienie oczekującym na wybawienie.

WWielką Sobotę stajemy nad grobem samego Boga. Stefan Chwin wspomina: „Gdy kiedyś w chwili wzburzenia, a było to w porze gimnazjalnych buntów... nieba w płomieniach, powiedziałem do Babci twardo: Bóg umarł. Spojrzała na mnie ze smutkiem znad okularów. To prawda – Bóg umarł naprawdę. W Wielki Piątek”.

Nad grobem Boga spotykają się ateiści i wierzący. Grób milczy. To milczenie jest dla tych pierwszych dowodem na bezsens cierpienia, życia, wszystkiego. Dla drugich jest najcięższą próbą nadziei. Granica między ateizmem a wiarą biegnie nie zawsze między poszczególnymi ludźmi, ale często (a może zawsze?) przez środek ludzkiego serca. Ktokolwiek stał nad grobem kochanego człowieka, wie o tym bardzo dobrze.

Wielka Sobota wyraża liturgicznie prawdę, którą wyznajemy w Credo: „zstąpił do piekieł”. Co to właściwie znaczy? Słowo „piekła” (liczba mnoga) jest określeniem krainy umarłych, zwanej inaczej otchłanią, Szeolem lub Hadesem. Zstąpienie Jezusa do otchłani oznacza, że umarł On naprawdę. Solidarny z wszystkimi umierającymi. Wszedł w samotność śmierci, w całą jej grozę oddzielenia od świata, od Boga. Zstąpił do krainy umarłych, by ogłosić zbawienie oczekującym na wybawienie. Podał dłoń pierwszym grzesznikom, Adamowi i Ewie.

Wielka Sobota jest dniem milczenia Boga. Ono także „mówi”. Uczy nas pokory wobec majestatu śmierci. Wielka Sobota jest dniem wyciszenia, skupienia, oczekiwania. Przywraca szacunek wobec tajemnicy śmierci, której zaznał sam wcielony Bóg. Milczenie Bożego Grobu skrywa tajemnicę rodzenia się nowego życia. Ziarno obumarło, nie widać jeszcze by kiełkowało, ale już zapuszcza korzenie. Lada moment pojawią się zielone pędy.

Niestety, bardzo często obyczaj błogosławienia pokarmów wielkanocnych pozbawia nasze kościoły tego wyjątkowego klimatu. Oczywiście sam zwyczaj jest piękny. Nie jest on jednak w żadnym wypadku sensem Wielkiej Soboty. Jest czymś drugorzędnym. Bywa, że przesłania jej liturgiczne znaczenie. Pokarmy może pobłogosławić kapłan, diakon, a także klerycy (akolici i lektorzy). Co ważne, błogosławieństwa pokarmów może także dokonać w domu ojciec, matka lub ktoś z członków rodziny przed śniadaniem wielkanocnym.

Dla części katolików święcenie potraw jest jedyną wizytą w kościele w ciągu roku. Dobrze, że przychodzą. Choć żal, że tajemnica paschalna dotykająca najważniejszych ludzkich spraw, została tak zredukowana. Żal, że jedynym obrzędem, który mobilizuje niektórych chrześcijan do przyjścia do świątyni, jest poświęcenie jajek. A z drugiej strony, zawsze jest szansa. Słowo zachęty kapłana, krótka chwila modlitwy przy Bożym Grobie, pocałunek krzyża... Czasem wystarczy iskra, by zapłonął ogień.
Ludzkie serce może być Bożym Grobem. Ale też miejscem zmartwychwstania.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama