Nowy numer 48/2020 Archiwum

Masz rozum to używaj

Pewnego ranka, po Mszy świętej Tomasz z Akwinu odesłał brata Reginalda, swego sekretarza i przyjaciela, przygotowanego jak zwykle do zapisywania tego, co Mistrz mu podyktuje. – Nie będę już więcej pisał. Wszystko, czego dokonałem, jest jak wymłócona słoma przy tym, co mi dziś zostało objawione – powiedział Doktor Anielski.

Legenda dopowiada, że najważniejsze fragmenty nieukończonej Summy teologicznej Tomasz dyktował z głową w tabernakulum. Trzy wieki później pełen podziwu Pius V ogłosił św. Tomasza piątym doktorem Kościoła, a Leon XIII zalecił studiowanie jego filozofii.

Hrabiowska rodzina widziała w nim opata Monte Cassino. Pięciolatka oddano tam na wychowanie. Cóż, skoro siedemnastolatek przyłączył się do żebrzących braci kaznodziejów, aby bronić tego, co naturalne, przed potępieniem. Nie po to mamy ciało, ręce, brzuch i głowę, żeby się ich wyrzekać lub żeby poszły w ogień piekielny. Ludzka ułomna natura jest drogą ku Bogu. Rozum zaś każdy ma po to, aby nie pobłądzić. Rozum oświecany wiarą.

Tomasz za życia nie budził wyłącznie ciepłych uczuć. Na studiach w Kolonii, u Alberta Wielkiego, przezywano go „milczący wół”. Kiedy jednak „zaryczał”, Europa padła na kolana. Potrafił też postawić na swoim. Potężny – z najwyższej kategorii wagowej.

Krótko po jego śmierci franciszkanie zabronili czytania jego Summy bez komentarzy, a na Sorbonie publicznie spalono jego dzieła. A jednak benedyktyni z Fossanuova, gdzie zmarł w 1274 roku w drodze na sobór w Lyonie, wygotowali starannie jego ciało na relikwie. Nie postąpiliby tak z pewnością wyłącznie oszołomieni jego rozległą wiedzą, wysokim urodzeniem czy sławą doradcy papieskiego. Widzieli w nim prawdziwie świątobliwego człowieka.

Tomasz nie bał się pisać na każdy temat. Był przekonany, że wszelką wiedzę o świecie można przedstawić w sposób uporządkowany. Wielokrotnie zawiodło go to na manowce. Ale nawet wtedy zasługuje na usprawiedliwienie. Starał się nie wykraczać poza to, co uznawano za naukowo potwierdzone. Wyobrażenia o świecie, zwłaszcza o biologii, astronomii, fizyce, medycynie, były takie, jakie odziedziczono po starożytnych. Epoka wielkich odkryć dopiero miała nadejść. Zresztą Tomasz nie miał natury odkrywcy, pragnął rozumieć, dlatego porządkował. Nawet gdyby trzeba było zliczyć diabły na czubku szpilki, Tomasz starałby się to zrobić dokładnie i rzeczowo.

Świat, ludzie i to, co między ludźmi, ma kierować ku Bogu – powtarzał na każdym kroku. Nawet, gdy pisał „przeciw” niewiernym (Summa contra gentiles), to był „za”. Podpowiadał – najlepiej jak potrafił – co z Bożym planem harmonijnie współbrzmi, co warto wspierać i rozwijać, gdzie ład umacniać. Dziś nawet w naukach politycznych, administracji i ekonomii spostrzeżenia Tomaszowe znajdują posłuch i uznanie. Tomasz mocno wierzył, że to, co dobre, ma naturalną skłonność do rozprzestrzeniania się. Kiełkuje i wzbiera, jeśli mu to umożliwić.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama