Nowy numer 47/2020 Archiwum

Prawa nieludzkie

Myśl wyrachowana: Uczłowieczanie zwierząt jest objawem zezwierzęcenia człowieka.

Trzej faceci piją piwo. – Moja żona jest taka gruba, że musiałem kupić większy samochód – mówi jeden. – A ja kupiłem busa, żeby się moja zmieściła – mówi drugi. – A ja już nie mam żony – pociąga nosem trzeci. – Co się stało? – pytają koledzy. Na to on: – Opalała się na plaży, aż tu nagle przylecieli ekolodzy i zepchnęli ją do morza.

Ostatnio jakby bezpieczniej być zwierzęciem niż człowiekiem. Całe gatunki są obejmowane ochroną, szczególnie w okresie lęgowym – odwrotnie niż u ludzi. Niedawno w radiu ktoś stwierdził, że gdyby wyginęły owady, życie na Ziemi przestałoby istnieć, a gdyby wyginęła ludzkość, natura rozkwitłaby w najlepsze. Ta mądrość padła z okazji Dnia Praw Zwierząt, jaki przypadł w sąsiedztwie Dnia Matki i Dnia Dziecka. Z telefonów do studia wynikało, że sporo ludzi się owymi „prawami” przejmuje. A bo te zwierzaki takie dobre, a ludzie tacy źli – psy wiążą przy budzie, do schronisk oddają, konie na ubój wysyłają.

Jasne, że zwierzęta też mają problemy. Ale mówienie o prawach dla nich jest tak samo zasadne, jak debata nad lokalizacją lotniska dla krów. Zwierzętom z natury żadne prawa nie przysługują. Prawa to mają ludzie i tym samym mają też obowiązki. Traktować zwierzęta po ludzku jest jednym z obowiązków ludzi, a nie prawem zwierząt. Kto ma psa albo kota, powinien traktować go jak człowiek, a nie jak człowieka. Kto ma świnię, powinien po ludzku dać jej jeść, a potem ją zjeść. Uprzednio po ludzku zabiwszy. Tak samo z pozostałą gadziną.

Nie dajmy się zwariować. Nośmy futra, jedzmy schabowy, chodźmy w skórzanych butach i dziękujmy Bogu, że daje nam się czym pożywić i w co ubrać. W tych szopkach z „prawami” zwierząt wcale nie chodzi o zwierzęta – to idzie o człowieka. Czy ktoś myśli, że hiszpańscy socjaliści z miłości do szympansów przyznali im część praw ludzkich? Nie – to skutek nowej wizji człowieczeństwa, opartej na założeniu, że nie ma Boga ani żadnej siły wyższej. Tym samym i duszy nieśmiertelnej nie ma. Takie stawianie sprawy musi skutkować postawieniem człowieka w szeregu zwierząt i uznaniem go za taką samą istotę, jak każda inna, tylko trochę bardziej rozwiniętą.

Już widać, jakie owoce przynosi to założenie. W imię „powrotu do natury” przedstawiciele homo rezygnują z sapiens i poddają się głosowi „instynktu”. To z tej przyczyny łażą goło po plażach, na paradach wymachują tym i owym albo publicznie biją „seksualne rekordy”. To „wierność naturze” usprawiedliwia mężów z niewierności żonom, bo ponoć każdy męski ssak z natury jest poligamistą i powinien rozsiać po świecie jak najwięcej plemników. Więc się chłopy łajdaczą, rozsiewając te plemniki, choć nie wiedzieć czemu w prezerwatywę.

W takiej wizji człowieka nie ma miejsca na moralność. Bo rdzeniem moralności jest zdolność mówienia samemu sobie „nie”. Spośród wszystkich ziemskich stworzeń tylko człowiek to potrafi. Ale gdy ludzie właśnie to uznają za nienaturalne, stają się najbardziej żałosnymi użytkownikami tego świata. I wtedy naprawdę zagrażają światu, ale najbardziej sobie. Bo skutkiem przyznawania praw zwierzętom jest odebranie praw człowiekowi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także