Nowy numer 48/2020 Archiwum

Moralność, głupcze!

Myśl wyrachowana: Kto mówi „gospodarka, głupcze”, a nie myśli o moralności, gwarantuje tylko głupotę

Podobno wszyscy cieszą się ze zwycięstwa Obamy. Pewnie to prawda. Ja na przykład się nie cieszę, bo nie jestem wszyscy. Ale też wygraną Obamy strasznie się nie martwię. To nie takie istotne, kto został wybrany. Istotniejsze jest, kto go wybierał. Na przykład Obamę poparła ponad połowa głosujących katolików. Pewnie, że oni mieli różne powody, żeby go wybrać – bo czarny, bo młody, bo nie Bush. Problem w tym, że uznali te przyczyny za ważniejsze od tych, dla których wybrać go nie powinni. Bo co z tego, że Obama ma wiele nieobowiązkowych zalet, skoro nie ma tej jednej koniecznej – szacunku dla prawa naturalnego.

Zgoda – jest sprawny, ale on opowiada się za aborcją! Zgoda – jest dobrym mówcą, ale popiera związki homoseksualne! Dla każdego człowieka sumienia, zwłaszcza dla chrześcijanina, takie poglądy powinny wykluczać poparcie. Jeśli nie wykluczają, to znaczy, że z wyborcami jest jeszcze gorzej niż z wybrańcem. No bo jeśli społeczeństwo popiera człowieka, który neguje sprawy podstawowe, to znaczy, że dla społeczeństwa przestały to być sprawy podstawowe. Tuż po wyborach słuchałem komentarzy w radiowej jedynce. – Obama niczego nie zmieni. Nie będzie żadnych ryzykownych ruchów w gospodarce – prognozowali publicyści. – Jeśli coś zmieni, to jedynie w sprawach kulturowych, obyczajowych. Prawdopodobnie będzie tylko dążył do ułatwienia aborcji i legalizacji jednopłciowych związków – uspokajali.

JEDYNIE sprawy kulturowe! Prezydent największego mocarstwa zechce TYLKO poprzeć „nowy model” rodziny! Ale co tam rodzina – ważne, żeby benzyna była tania. Ważne, żeby ocalił konsumpcję, bo wszystkich konsumentów już nie musi. Bill Clinton może nie dbał o gospodarkę bardziej niż inni prezydenci, ale tak się wydawało, bo mniej niż tamci dbał o moralność. Nad biurkiem powiesił sobie napis „gospodarka, głupcze!”, a pod biurkiem zabawiał się z Moniką Lewinski. A potem kłamał, że się nie zabawiał. Ludzie mieli do niego pretensje. Ale o co? Przecież napisał „gospodarka” a nie „moralność” albo „przyzwoitość”. No i sam przyznał, że jest głupcem. Tacy ludzie są coraz bardziej w cenie nie tylko w USA. To skutek założenia, że moralność jest czymś dodatkowym i mało istotnym, bo bez wpływu na życie.

Takie myślenie znamionuje schyłek imperiów. Bo co z tego, że twardzi Rzymianie stworzyli wspaniałą sieć akweduktów, skoro ich rozlazłe potomstwo nie było w stanie przeszkodzić barbarzyńcom w przerwaniu dopływu wody. Odcięcie od źródeł wystarczy, żeby zawalić najwspanialszą cywilizację. Pewnie, że może być inaczej. Ludzie mogą otrzeźwieć i zmienić poglądy, a wtedy i Obama je zmieni. Jest przecież „pragmatykiem”. Różne rzeczy mogą się zdarzyć, ale ludzie nie mają prawa liczyć na cud Boski, jeśli sami działają wbrew Bogu. Pewna kobieta, sponiewierana przez męża, zadała mi kiedyś pytanie: „Dlaczego Bóg dopuścił, żebym za niego wyszła?”. Tak to jest – ludzie wybierają jak chcą, a potem mają pretensje do Boga, że im na to pozwolił.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także