GN 43/2020 Archiwum

Noga zgorszenia

Myśl wyrachowana: Trzeba uczyć małolatów o seksie z zabezpieczeniem – że zabezpiecza go tylko ślub

Wychowawczyni nie mogła poradzić sobie z klasą. Zero skupienia, zero zainteresowania nauką. Któregoś dnia wzięła się na sposób. – Dzisiaj będziemy uczyć się naciągania prezerwatywy na globus – oznajmiła od drzwi. – A co to jest globus? – zapytali uczniowie. Nauczycielka: – I od tego zaczniemy.

Niestety, wielu chce, żeby młodzież zaczynała jednak od prezerwatywy. Po uśmierceniu dziecka czternastoletniej „Agaty” wzmógł się jazgot nad jakoby fatalnym poziomem wiedzy polskiej młodzieży o seksie. Bo, oczywiście, tej śmierci nie są winni fanatycy aborcji, tylko „katoliccy talibowie”, blokujący informacje o „bezpiecznym seksie”.

Niedawno wywiadu „Gazecie Wyborczej” udzielił ks. Jacek Prusak. Jezuita opowiedział się za „poprawieniem edukacji seksualnej” w szkołach. „Taka edukacja powinna opierać się na dwóch nogach: wiedzy o antykoncepcji i wychowaniu do odpowiedzialności” – powiedział między innymi.

No to mamy kolejną próbę wzmacniania lewej nogi. Nauczanie o antykoncepcji to postulat dokładnie całej lewicy. Ci ludzie dążą do lewicowego raju, w którym każdy może kopulować, ale tak, żeby z tego dzieci nie było. To jednak trochę inny cel niż ten, który przyświeca chrześcijanom. Chrześcijanie wiedzą, że nie trzeba dwu nóg, żeby wejść do nieba. Czasem, za radą Pana Jezusa, trzeba sobie jedną nawet obciąć. Kiedy? Gdy ta noga jest powodem zgorszenia.

Nauczanie o antykoncepcji jest gorszeniem młodzieży. Nie bądźmy naiwni. Co może myśleć nastolatek, któremu mówi się o możliwościach „uprawiania bezpiecznego seksu”? Myśli, że powinien z tego skorzystać, a przy okazji zapomina już do szczętu, że seks w ogóle nie jest dla niego. To właśnie antykoncepcja uczy ludzi zachowywać się nieodpowiedzialnie. Zanim ją wymyślono, nawet ostatni matoł wiedział, że seks jest po to, żeby były dzieci. Jakoś sobie ludzie bez Lwa Starowicza radzili. Dzieci nieślubne były rzadkością, a regułą było zachowanie dziewictwa do ślubu.

Trochę realizmu, ludzie. Tu nie o wiedzę chodzi. Wiedzy to młodzi mają aż nadto. Chodzi o panowanie nad sobą. W szkole nie należy mówić o seksie więcej, niż się mówi na biologii i religii.

Każdy normalny człowiek, który etap dorastania ma za sobą, wie jak silny jest popęd seksualny. Gdyby równie silne było zainteresowanie fizyką, wszyscy mieliby przed maturą taką wiedzę, jaką Einstein miał na starość.

Nie trzeba dokładać wiedzy o seksie. Trzeba uczyć, że człowiek musi seksualność okiełznać, jak się kiełzna nieujeżdżonego wierzchowca. Bo koń ma służyć jeźdźcowi, a nie ponosić go bez celu na złamanie karku.

Proszę tak nie krzyczeć, że dzieci rodzą dzieci. Skoro zachowują się jak dorośli, to przedwcześnie też muszą podjąć obowiązki dorosłych. Przekonają się, że przyczyna naprawdę rodzi skutek i nie można bezkarnie oszukiwać natury. A na przyszłość będą myśleć o skutkach tego, co robią. To jest właściwa edukacja seksualna. Niech ona stoi na dwu nogach, ale obie muszą się nazywać odpowiedzialność.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także