Nowy numer 20/2022 Archiwum

Wiara w niewiarę

Myśl wyrachowana: Chrześcijanie wierzą w Boga, ateiści wierzą, że w Niego nie wierzą.

Ale my, katolicy, jesteśmy wredni. Co i rusz kogoś nie tolerujemy. Ostatnio zgłosili się ateiści. Dyskryminujemy ich, bo oni swoje, a my nic. Nie dziwota, że muszą reagować. Media doniosły o planowanej przez nich w Toledo wystawie pornografii. Ma się ona odbyć w zabytkowym budynku dawnego kościoła z okazji pierwszego zjazdu Międzynarodowej Federacji Ateistów. Będą tam zdjęcia „Pana Jezusa”, który wykonuje wulgarne gesty i „Matki Boskiej”, która w miejsce Dzieciątka trzyma prosiaka. Będą „święci” w wyuzdanych pozach i „zakonnice” radykalnie bezhabitowe.

Proszę pomyśleć, jak bardzo ateistów prześladujemy, skoro tak się muszą bronić. Muszą zwierać szeregi i na nowo się organizować. Na nowo, bo po fiasku komunizmu ideologiczny ateizm nieco się przyczaił. Teraz ludzie zapomnieli, że takim ateizmem posługiwały się najobrzydliwsze totalitaryzmy. Odeszły w niepamięć sowieckie „muzea ateizmu”, zbrodnie przeciw wierzącym i wszechobecna propaganda „światopoglądu materialistycznego”. Powstają więc jakieś międzynarodówki ateistyczne, federacje prześmiewców, koła szyderców. Ich działacze nie znoszą jakiejkolwiek wzmianki o Bogu. Chcą usuwać z dolarów tradycyjny napis „In God We Trust”, sądzą się o symbole wiary w obiektach użyteczności publicznej, zakazują mówić „Boże Narodzenie”, w stajenkach tolerują tylko wołu i osła.

To jednak ciekawostka, czemu tak się wysilają. Don Kichot był w lepszej sytuacji, bo miał przynajmniej wiatraki, a oni walczą z tym, czego – ponoć – w ogóle nie ma. Więc o co im chodzi? Ano, pewnie o to, żeby ludzie wyprani z chrześcijaństwa mieli swoją religię. Bo człowiek jest istotą z natury religijną i zupełnie bez religii żyć nie umie.

Jesteśmy jak kurczęta wyklute w inkubatorze, które za swoją matkę uważają to, co się pierwsze poruszy. Choćby to była piłeczka. Te maleństwa idą za nią, gdziekolwiek się potoczy. Dzieje się tak, bo w normalnych warunkach pierwsza ruszająca się istota, którą widzą kurczęta, to kwoka.
My mieliśmy rodzić się pod skrzydłami Boga, ale nieposłuszeństwo prarodziców sprawiło, że wykluwamy się w inkubatorze. Stąd wielość religii, bo ludzie spragnieni Boga idą za tym, co daje choćby tylko Jego nędzny pozór. I gdyby Bóg w swoim miłosierdziu nie zechciał się nam objawić, wszyscy byśmy dziś biegali za „piłeczkami”.

Wojujący ateizm jednak, nie mogąc dostrzec tego, co widać tylko po zwróceniu się do Boga, dostrzega w chrześcijaństwie kolejną piłeczkę. Sięga więc po nią i szydzi: „Wierzycie, głupcy, że to jest bóg?”.

I tu ateiści mają rację – to nie jest bóg. Nie ma takiego boga, o którym oni mówią, że my w niego wierzymy. Jest Bóg, który krwawi, żeby ludzi ocalić. Także tych, którzy stroili go dla kawału w cierniową koronę i trzcinowe „berło”. I tych, którzy świetnie się bawią poniewieraniem Nim po różnych wystawach

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się